Jestem przeciwko aborcji. Nawet w wyniku gwałtu. Bo przeważnie gwałty są na takich dziewczynach, które praktycznie same są temu winne. Bo ubrania, w jakich dziś chodzi duża część dziewczyn wręcz zachęcają do gwałtu. Gdy dziecko ma urodzić się chore? Co z tego? Czy to powód, żeby przestać go kochać, zabić? A może akurat uda się je wyleczyć?
Jestem więc stanowczo przeciwko.
_________________ ,,Czasem udaje mi się napisać świetny tekst.. potem słyszę w głowie cudowną muzykę... Myślę sobie - o rany, to jest lepsze niż Led Zeppelin! Wracam do domu, puszczam płytę i uświadamiam sobie, cholera, to był Led Zeppelin..." - Axl Rose
takie zdania mi pachna zazwyczaj hipokryzja, jeżeli osoba pisała lub myślała wcześniej "no bo co takie dziecko zawiniło"-mówiąc o ciaży przez zwykly seks za zgodą dwóch stron.
A czy przy gwałcie dziecko czemuś zawiniło, że można je zabić? Tez nie zawiniło...
nie wiem czy dobrze zrozumiałam, więc się troche poczepiam:P Ja nie jestem z tych myślących "co dziecko zawiniło". Znaczy się czasem jestem, zależy w jakim przypadku. Ale takiego czegoś nie napisałam, więc sądzę że nie ma nic dziwnego w moim stwierdzeniu że w przypadku gwałtu jestem na tak. Bo tak szczerze gdybym była (odpukać) zgwałcona i zaszła w ciązę to raczej tego dziecka urodzić bym nie chciała. Miałabym ogromne wyrzuty sumienia ale no i tak bym go nie chciała. I łatwo powiedzieć że przecież dziecko można oddać, ale jeśli się nie było w takiej sytuacji to nie można mieć pewności do swojego zachowania w razie czego. Ok. Kobieta odda dzicko. Ale przez te 9 miesięcy i przez czas porodu, to dziecko będzie jej przypominało gwałt, co fajnym przeżyciem pewnie nie jest.
Cytat:
Bóg daje życie i tylko Bóg może je odebrać.
Na osobie nie wierzącej nie zrobi to żadnego wrażenia:)
Jestem osobą wierzącą, lecz mimo to jestem za aborcją w wyjątkowych sytuacjach. "nie zabijaj". Jeśli ciąża grozi utratą życia kobiety a ona postanawia urodzić, to wydaje wyrok sama na siebie. Bo jeśli coś nie wyjdzie to umiera. Głupi argument, ale dobra:)
_________________ ...czasem trzeba zamilknąć,
żeby zostać wysłuchanym ...
Ja nie jestem z tych myślących "co dziecko zawiniło"
Dlatego pisałam, ze "zazwyczaj takie zdania", nie chodziło mi akurat o Ciebie;) Chociaż nie dziwie się że tak zabrzmiało, bo tak trafiło, że zacytowałam akurat Ciebie.
Pisałam ogólnikowo, i że zazwyczaj jest to hipokryzja, nie zawsze;)
_________________ To nie my przychodzimy na świat, lecz świat przychodzi do nas. Urodzić się, znaczy tyle, co dostać cały świat w prezencie
"nie zabijaj". Jeśli ciąża grozi utratą życia kobiety a ona postanawia urodzić, to wydaje wyrok sama na siebie. Bo jeśli coś nie wyjdzie to umiera. Głupi argument, ale dobra:)
Powiedz mi, czy nie zdarzyło się jeszcze tak, że diagnoza lekarzy była mylna? Może i głupi argument podałam ze względu na ludzi, którzy nie są z wiary katolickiej... nie zastanowiłam się akurat nad tym. Ale raczej kobiecie zdrowej, która planuje ciąże, czy nawet nie planuje, tylko tak po prostu wpadła przez przypadek ryzyko śmierci nie grozi. Gorzej jest już z kobietą, której wiadomo, że zajście w ciąże grozi właśnie tym ryzykiem, a zaszła w ciąże przypadkiem i koniecznie chce ciąże usunąć. Dla mnie głupota...
Nie wiem jak Ty, ale ja bym nie dała zabić swojego dziecka. Wolałabym sama zapłacić za to życiem niż by mojemu dziecku coś się stało. Może teraz tak tylko mówię, bo nigdy nie byłam (i mam nadzieję, że nie będę) w takiej sytuacji. Ale takie jest po prostu moje zdanie.
_________________ <3
... Kocham Cię już wiem
Jedno słowo, cichy szept
Kocham Cię już wiem
Jedno słowo a tyle mieści się ...
A ja nie rozumiem, dlaczego niektóre z Was twierdzą, że kobieta powinna się poświęcić (przez przynajmniej 9 miesięcy) dla dziecka, które jest wynikiem gwałtu. Bo to jest poświęcenie, w dodatku dosyć poważne -- łączące się z wieloma niedogodnościami (rezygnacja z dotychczasowego trybu życia, często w pewnym momencie z pracy, mdłości przezpierwsze miesiące, bóle kręgosłupa, rozstępy, powikłania, brak alkoholu i kofeiny, regularne wizyty u lekarza, etc.). Jeśli ktoś ma zapędy na męczennika tudzież matkę Teresę -- bardzo proszę, nikt do aborcji nie zmusza -- jednak nie rozumiem, dlaczego przeciętna kobieta w takiej sytuacji nie może mieć prawa do podjęcia decyzji. Bo mówimy o byciu za prawem do aborcji, a nie za aborcją (bo z tego by wynikało to, że aborcja jest wskazana, a chodzi tylko o możliwość decydowania).
Moim zdaniem bez sensu jest zaglądanie innym do macicy (zwłaszcza osądzanie kobiet, które w żadnego z bogów nie wierzą, nie wierzą w duszę itp.). Świetnie, zostaniesz zgwałcona, możesz sobie urodzić dziecko. Ja -- na wypadek bycia zgwałconą -- chcę mieć prawo do aborcji.
_________________ Quidquid latine dictum sit, altum videtur
A zastanawiałaś się nad tym, gdyby to Twoja mama była ofiarą gwałtu i gdyby chciała usunąć ciąże... Nie byłoby teraz Cię tu z nami... nie pisałabyś nam tak mądrych postów jak teraz właśnie piszesz.
Tak samo można powiedzieć o kobiecie, która wie, że urodzi chore dziecko. O ile się nie mylę, to słynny kompozytor i muzyk- Mozart urodził się chory. I co gdyby jego matka postanowiła poddać się zabiegowi aborcji? Gdyby oczywiście w tamtych czasach można było... Nie byłoby sławnego kompozytora. Więc każde dziecko, które zostaje zabite w łonie może właśnie ma jakiś talent... może właśnie jest stworzone do czegoś, do czego my nie jesteśmy zdolni.
Może i głupio tak porównywać ciążę chcianą z ciąża wywołaną poprzez gwałt... ale czyż dziecko to nie ma takiego samego prawa do życia jak to pierwsze? Może i źle myślę... ale ta mała istotka ma prawo do życia...
_________________ <3
... Kocham Cię już wiem
Jedno słowo, cichy szept
Kocham Cię już wiem
Jedno słowo a tyle mieści się ...
Ja -- na wypadek bycia zgwałconą -- chcę mieć prawo do aborcji.
Ja także. W końcu w takim wypadku nie jest to kwestia ponoszenia odpowiedzialności za własne czyny, bo ofiara gwałtu nie jest niczemu winna (zazwyczaj). Jeśli istniałaby możliwość poddania się zabiegowi, to każda kobieta mogłaby rozważyć taką możliwość indywidualnie i podjąć odpowiednią decyzję. W tej chwili my-kobiety nie mamy takiego wyboru.
_________________ "Proszę nie mów muszę odejść, tyle jeszcze na nas czeka.
Nawet jeśli to co było już nie wróci,
nawet jeśli dziś już nic to nic nie znaczy."
Ale Ty sama odpowiedziałaś na pytania (: w pierwszym przypadku -- proste, nie byłoby mnie, na pewno by mi było bardzo przykro z tego powodu [; nie byłoby mnie też, gdyby mama postanowiła wypić kawę, zamiast iść z moim ojcem do łóżka, albo jakby inny plemnik wygrał wyścig. no, jak to mówią anglicy, shit happens.
w drugim przypadku -- tak samo głupie rozumowanie -- nie było by Mozarta -- i co z tego? nie tęsknilibyśmy za jego cudowną symfonią A-dur, bo by jej nie było. a może narodziłby się ktoś inny? albo faktycznie ktoś usunął jakiegoś geniusza, dzięki któremu świat wyglądałby dzisiaj inaczej? tęsknisz za tym?
popełniasz błąd w argumentacji, poczytaj tu: http://pl.wikipedia.org/w...d_misericordiam
mała istotka ma prawo do życia, mniej więcej takie samo, jak ta świnka, którą zjadłaś na kolację (jeżeli nie jesteś oczywiście wegetarianką... w zasadzie to mogło być śniadanie). aaa przepraszam, ta świnka, którą zabili na mięso czuła ból zabijania w przeciwieństwie do kilkutygodniowego embrionu, który nie ma jeszcze wykształconych zakończeń nerwowych.
i daruj sobie w tym momencie argument z duszą, bo jestem niewierząca (: i zanim skoczysz na mnie, że porównałam życie człowieka do jakiejś brudnej świnki, to zauważ, że wyolbrzymiłam specjalnie, żeby coś Ci pokazać.
edit: mój post odnosi się do wypowiedzi Justy oczywiście.
Nie wiem jak Ty, ale ja bym nie dała zabić swojego dziecka. Wolałabym sama zapłacić za to życiem niż by mojemu dziecku coś się stało. Może teraz tak tylko mówię, bo nigdy nie byłam (i mam nadzieję, że nie będę) w takiej sytuacji. Ale takie jest po prostu moje zdanie.
No właśnie. Łatwo mówić. Ja nie powiem "wolałabym sama umrzeć". Może i egoistyczne myślenie, ale taka prawda. Chociaż nie byłam w takiej sytuacji to nie zakładam z góry co bym zrobiła. Zły ze mnie człowiek.
XxJustaxX napisał/a:
Powiedz mi, czy nie zdarzyło się jeszcze tak, że diagnoza lekarzy była mylna?
owszem. bywa i tak że zdarza się cud. A najczęściej bywa że tego cudu nie ma i no i tak ktoś umiera. Może to być chamskie, ale kogo bardziej będzie szkoda rodzinie: 20 letniej dziewczyny (córki, siostry,żony) czy płodu?
_________________ ...czasem trzeba zamilknąć,
żeby zostać wysłuchanym ...
jestem przeciw ogólnie ale jak jest sytuacja zagrożenia zycia dziecka lub matki no to jestem za po co ma któreś z nich się męczyc? jak np. wiadomo że dziecko będzie miało wielką wadę niewyleczalną i w ogóle
_________________ It's true that I dream less often
I'm not ashamed
Of that long December
The goodness bound by Satan it has been torn
With this baby's precious brow ready for thorns
In your masterpiece beautiful
You speak the unspeakable through
I love you too
po co ma któreś z nich się męczyc? jak np. wiadomo że dziecko będzie miało wielką wadę niewyleczalną i w ogóle
to co że dziecko będzie miało wadę? my tu mówimy o zagrożeniu życia której z osób, czyli śmierci i w tym przypadku aborcję popieram. Ale z wadą mimo że nieuleczalną da się żyć, mimo że bywa ciężko. Mojej mamy znajoma ma dziecko z zespołem Downa, kocha je i życie by mu oddała. A co dopiero odbierać..
_________________ ...czasem trzeba zamilknąć,
żeby zostać wysłuchanym ...
Przemek
Wiek: 18 Posty: 269 Wysłał 1 piw(a) Skąd: Luboń
9.19 Punktów
Wysłany: 2009-01-01, 21:17
Ja jestem przeciw aborcji. Każdy człowiek ma prawo, do życia. I to już nie ważne, czy będzie chore, czy nie, nie wolno go zabijać.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Nie możesz ściągać załączników na tym forum