każdy w swoim życiu, przechodzi przez okres dojrzewania. Jest to nazywane także okresem buntu. Młodzi chcą być nie zależni, buntują się. Zresztą co się będę rozpisywać, napewno każdy wie o co chodzi
Jak u was wyglądał ten okres?
Jak sie zachowywaliście?
Jak wasi rodzice reagowali na ten bunt?
Jestem chyba akurat w tym wieku. Nic na to nie poradzę, że nie potrafię się zgodzic z rodzicami, że zawsze mam inne zdanie.
Przeciw czemu się buntuję? Przeciw wścibskości, manipulowaniem moją osobą i takie tam pierdy. Jednak nie walczędo upadłego, dobrze wiem, że to nie ma sensu, bo oni mają nade mną władzę. Czasem wolę ustąpić, wysłuchać durnego kazania tylko po to, by za 5 min popędzić z uśmiechem na imprezę.
Rodzice mnie nie znają, nie znają moich poglądów i mi to pasuje. :)
_________________ „Kiedy idę, to idę, i tyle. (…)Bo nie żyję ani w przeszłości, ani w przyszłości. Dla mnie istnieje tylko dzisiaj i nie obchodzi mnie nic więcej. Jeśli kiedyś uda ci się trwać w teraźniejszości, staniesz się szczęśliwym człowiekiem.”
Ja w sumie ten wiek mam juz dawno za sobą :) u mnie wyglądał on tak samo jak u innych :) Rodzice swoje, a ja swoje. Nawet nieraz jak racji nie miałem to sie kłóciłem :) tak dla zasady:) Dużo zawdzięczam temu okresowi w moim życiu :) Bo w końcu rodziców też trzeba trochę wytresować...
Nie wiem jak miałam ten okres to moze przez tydzien... Mam super rodziców robie i robiłam co chciałam wiec nie musiałam sie buntowac. Oczywiscie zdarzy sie ,ze mam odmienne zdanie ,albo gdy starzy mowia ,ze tak ja mowie nie , ale to nie bunt tylko wyrazenie opini na dany temat:).
_________________ NIE SŁUCHAM LUDZI KTÓRZY SĄ GŁUSI CHOCIAZ SŁYSZĄ :]
Nie pamiętam tego,
Co warte zapomnień,Robię co lubię, Nie zważając na słowa,Jeśli chcesz mnie skrytykować,
Lepiej milczenie zachowaj...
Ja chyba przez ten okres nie przechodziłam nigdy (i wątpie, żebym teraz zaczeła q: ).
Kłótnie z rodzicami? Owszem od zawsze występowały u mnie i wystepują nadal. Ale to już nie bunt tylko charakter.
Z mamą sie czasami kłóce, ale występuje to bardzo sporadycznie i te kłótnie są lekkie i krótkie. Po 5 min. żyjemy znowu w zgodzie.
Inaczej mają sie kłótnie z moim tatą. Z nim się potrafie kłócić juz nieco poważniej niz z mamą. Nie często te kłótnie wystepują, ale czasami taka jedna kłótnia potrafi sie ciągnąć przez kilka dni.
Ale to są tylko zwykłe sprzeczki z rodzicami. A jeżeli chodzi o bunt to nigdy się zbytnio nie buntowałam. Zawsze wiedziałam i rozumiałam, że rodzice chcą dla mnie dobrze. To, że mi czegoś nie pozwolą nie wynika z ich złośliwości tylko z troski o mnie.
A to, że rodzic czegoś nam zabroni jest przejawem miłości do swojego dziecka. Zawsze lepsze jest to, niż gdyby się wogóle nie interesowali i na wszystko pozwalali (:
_________________ "Najbardziej straconym dla człowieka jest dzień, w którym się nie śmiał."
Okres buntu przechodziłam tak jak wszyscy. Ale czy był on taki na prawdę nie do zniesienia? Hmm... raczej okres przed buntem był nie do wytrzymania :) to była chyba 5 czy 6 podstawówka :) wtedy było ze mną coś nie tak. Ciągle kłótnie z rodzicami, z siostrą nie mogłam dojść do porozumienia. A w późniejszym czasie były jakieś kłótnie, jakieś nieporozumienia czy odmienne poglądy na dany temat z rodzicami. Ale nigdy się z nimi nie kłóciłam tak jak na przykład moja siostra :) (myślę, że Aniołek nie będzie zły za to). Czyli przechodziłam ten okres raczej spokojnie :)
_________________ <3
... Kocham Cię już wiem
Jedno słowo, cichy szept
Kocham Cię już wiem
Jedno słowo a tyle mieści się ...
no jakies 4-5 lat temu za czasu gimnazjum przechodzilam burzliwy okres buntu
a takie czasami akcje odpierdzielalam, ze w sumie to wspolczuje moim rodzicow i jestem godna podziwu, ze wytrzymali wtedy ze mna
_________________ ..:Kochasz ten kraj, gdzie wszyscy są komediantami :..
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Nie możesz ściągać załączników na tym forum