Forum Młodzieżowe, wielotematyczne Strona Główna

 Ogłoszenie 

Witamy wszystkich nowych userów, zapraszam do rejestracji :)

Zostań Użytkownikiem Miesiąca i zdobądź cenne nagrody:)


Poprzedni temat «» Następny temat
Przesunięty przez: Buka
2008-09-22, 18:41
Co robić?co dalej?
Autor Wiadomość
Bloo 

Posty: 3

0.00 Punktów
Wysłany: 2008-07-05, 01:41   Co robić?co dalej?

nie wiedzialam gdzie by tu to wpisać,padło na ten dział..

Jestem nowa,nie przywitałam się,właściwie zarejestrowałam się tu tylko i wyłącznie po radę.Muszę przyznać,że na forum tego nie robię,na forach staram się inaczej udzielać,ale to wyjątkowa sytuacja,z którą nie umiem sobie poradzić niestety,a osoba która mogłaby mi doradzić znajduje się wieele set kilometrów z tąd.To co napiszę będzie na pewno chaotyczne i może wydać się bez sensu,ale nie potrafię tego na razie sobie w głowie składnie poukładać.
Mam 18 lat i tram od 3 lat w związku.Mój chłopak jest ode mnie 5 lat starszy.Układało nam się różnie.Jest z nami tak,że jesteśmy strasznie podobni z charakteru-uparci,każdy woli postawić na swoim,kłutliwi.Zwłaszcza ja.Niestety poglądy mamy na tematy jak najbardziej różne.Często jest tak,że co mnie się podoba,jemu nie.Dla niego mam zbyt tolerancyjne podejście do życia,a dla mnie on jest zbyt konserwatywny.Dla niego albo coś jest białe,albo czarne,dla mnie życie jest pełne szarości przede wszystkim.Dla niego wszystko jest proste i łatwe,dla mnie wręcz przeciwnie.Nigdy nie jestem niczego pewna na 100%,nawet uczucia do niego o czym przez długi okres czasu nie wiedział.Przez te różnice i podobieństwa bardzo często się kłucimy.Prawie non stop.Jasne,są kompromisy,choć ja jako dziecko jeszcze większe od niego rzadko z nich korzystam.Przeważnie on mi ustępuje.Kocha mnie strasznie,a mnie po trzech latach dręczy sumienie,by zakończyć to.Nie wiem czego dokładnie tu jest wina,choć pewnie wszystkiego po trochu-i tego,że jest między nami spora różnica wieku,mamy podobne charaktery,ale inne podejście do życia i inne poglądy,ciągle się kłucimy.Mam wrażenie,że tych negatywnych emocji jest tu stanowczo za dużo jak na normalny,udany związek.
Jest jeszcze jedna,strasznie niezręczna i bolesna dla mnie sprawa.Otóż,kiedy miałam te 15 lat i niezbyt poważne podejście do związku oraz życia 'zdradziłam'go parę razy.To były pocałunki,ale jednak zdrada to zdrada.Nigdy mu o tym nie powiedziałam,a on żyje święcie przekonany,że do czegoś takiego nie byłabym zdolna.Zaparłam się niesamowicie i postanowiłam,że po pierwsze więcej do tego nie dopuszczę,po drugie o niczym się on nie dowie.Milczę przez 3 lata.Udało mi się przez dwa lata trwać w owym postanowieniu-nie zdradziłam go więcej,prócz tego jednego,głupiego razu,parę tyg temu:/Różne miałam do tego podejście-choć na początku traktowałam to odrobine luzacko,tak od dłuższego czasu nie daje mi to spokoju,boli mnie to strasznie i też chyba wpływa na decyzję o rozstaniu.Chyba nie chcę go tak dalej oszukiwać,wolę się rozstać.To straszne,ale wolę to zakończyć,bo myśl,że pomyślał by o mnie o takiej,która tak się zachowuje jest nie do zniesienia:/Myślałam,że powiem mu o tym po owym rozstaniu,bo może było by to bardziej znośne.Aktualnie przebywamy razem u moich rodziców za granicą,przyjechaliśmy na wakacje.Rozmawiałam z nim o tym,tzn że nam się nie układa i to wszystko o czym wam pisałam,prócz o zdradzie oczywiście.On nie chce się rozstawać,wiem,że mu zależy,kocha mnie.A ja?Sama nie wiem.Prócz tego związku chwilę krócej byłam też z jednym chłopakiem przez 9 miesięcy,od około 4 lat żyję w związkach i też chciałabym trochę od tego odetchnąć,uspokoić się i poszaleć..Mam dopiero 18 lat,a związek wygląda na pary 20 paro letniej.I z jednej strony to,że nam się nie układa,te nieszczęsne zdrady,to,że chciałabym odpocząć od związku,a z drugiej 3letni związek.Jak myślę o tym rozstaniu,bądź rozmawiam z NIM o nim płakać mi się chce,nie wyobrażam sobie tego.Najgorsze jest to,że sama nie wiem czego chce i co czuje.Niby chce się rozstać,ale im bardziej na siłę brnę w to postanowienie tym bardziej psychicznie nie umiem sobie z tym poradzić i tym bardziej tego nie chcę.No i jeszcze..Od sierpnia zeszłego roku ON przebywal w wojsku,w kwietniu tego roku wrócił.Od kwietnia nie układa nam się niesamowicie,dalej ciągłe kłutnie,na dodatek oboje się zmieniliśmy.Na gorsze,w jakimś sensie i stopniu.Oddaliliśmy się też przez nie.Nie wiem co robić.Boję się,że dłużej nie wytrzymam w tym kłamstwie.Myślałam by powiedzieć mu o tym właśnie wtedy,kiedy wrócę z wakacji,kiedy się rozejdziemy.Ale wiem,że wtedy to będzie totalny koniec,czegokolwiek.On zrobi prawo jazdy na E,siądzie na tiry i tyle go zobaczę.Nigdy mi tego nie wybaczy.A mnie zależy na nim,jako na człowieku.Potraktowałam go strasznie podle,wiem,że zachowałam się jak zwykła szmata:/Strasznie mi z tego powodu źle.Ale wiem,że jak powiem to on skreśli mnie na zawsze ze swojego życia i w życiu się do mnie nie odezwie,ani w życiu go już nie zobaczę.Co mam zrobić?Zerwać i przyznać się do tego?Czy nie zrywać i przyznać się?Czy w ogóle się nie przyznać?Mimo tego wszystkiego na prawdę bardzo mi na tym zależy,żeby nie myślał o mnie jak o najgorszej.No i nie wiem w końcu co czuję.Myślę,że gdybym na prawdę go kochała nie zdradziłabym go.Że nie miałabym tyle czasu wątpliwości.Ale z drugiej strony im bardziej myślę o rozstaniu,tym bardziej tego nie chce.Mam ochotę powiedzieć mu,że nie chcę się jednak rozstawać,że zależy mi bardzo,nawet to,że go kocham bo tak mi się wtedy kiedy o tym myślę wydaje.Ale może to tylko 3 letnie przywiązanie?Naprawdę wiele mu zawdzięczam.Ale znowu zamyka mi powrót to wielkie kłamstwo.Nie wiem czy jestem w stanie dalej tak udawać,że nic nie było.Co wy o tym wszystkim sądzicie?Proszę o wypowiedzi osób,które mają na tą sprawę jakiś pomysł i coś o życiu wiedzą,nie 14latków,którzy jednak niewiele na ten temat mogliby mi powiedzieć,prócz tego co sama wiem, czy osób,które tylko mają ochotę mnie powyzywać.I proszę o poważne podejście do sprawy,głupie docinki prosiłabym zachować dla siebie.Wiem,że zrobiłam źle i od 3 lat jest mi z tym coraz gorzej,wielę przez to psychicznie wycierpiałam.Co o tym myślicie i co powinnam zrobić?
Wyœlij buziaka autorowi tego posta
 
     
Mayos 


Wiek: 17
Posty: 52
Skąd: Biała Podl.

0.00 Punktów
Wysłany: 2008-07-05, 10:30   

Może...może wiele nie pomogę, choć mam dziwny wymysł co do Twojego kłamstwa. Zwalcz to kłamstwem. Zamiast mówić, że całowałaś się z kimś przez te ostatnie 3 lata (czy jak to tam było :P ), zawsze możesz powiedzieć, że było to na przykład 4-5 lat temu, kiedy byłaś młoda i głupia (tak siebie - że tak powiem - poniżyć tylko po to, żeby być bardziej wiarygodnym!), i że chyba on nie ma Ci tego za złe ;) Wiem, głupie...ale czasem można kłamstwo zwalczyć innym kłamstwem, które choć w pewnym sensie odnosi się do prawdy. Takim (podanym przeze mnie) sposobem może nawet w dużym stopniu pozbędziesz się poczucia winy. W końcu mu o tym powiedziałaś, choć, co prawda, w nieco innej wersji. O ile w ogóle zadziała. Jednak chyba warto powziąć ryzyko?
Poza tym, konkretnie co do kłótni nie mogę pomóc. Po pierwsze - nie znam powodu do nich - a to przecież bardzo ważna rzecz. Powody, to przecież przyczyny. A kłótnie do skutki ;) Wystarczy usunąć przyczynę (powód kłótni), a nie będzie też skutku (czyli kłótni).Ponoć w większości tych młodszych związków kłótnie są powodem...wszystkiego w tych związkach złego. Szczególnie dlatego, że ani mężczyzna, ani kobieta nie próbują dojść do powodów (przyczyn) kłótni, chociaż tak im się wydaje. Nie będę podawać konkretnych przykładów, bo powodów jest tyle samo, co ludzi na świecie...no, może przesadzam, ale mnie osobiście nieraz różne przyczyny po prostu rozśmieszały ;) Jeśli nie sprawi to problemu, ani nie naruszy zbytnio Twojej prywatności, chciałbym owe powody uznać. Też może jakoś doradzę...chociaż bardziej sądzę, że zrobi to ktoś bardziej...doświadczony w takich sprawach :)
Poza tym, jeśli nie czujesz się na siłach do bycia w związku, nie powinnaś tego ciągnąć na siłę. Zawsze można spróbować się lekko wycofać ("Nie, nie mogę...muszę odpocząć od związku...", albo też trochę...lepiej (inaczej) to ułożyć - to i tak tyko przykład), aby potem, kiedy poczujesz się na siłach i chęci, wrócić. A nuż Twój partner poczeka? W końcu, skoro tak bardzo Cię kocha, powinien to pokazać i poczekać, i nie szukać sobie innej dziewczyny, co? No...może wystąpić problem zazdrości...cóż, zawsze można jedynie zaprzestać z...jakby to ująć...poważniejszym związkiem, a cofnąć się na przykład do "etapu" przyjaźni. Tak jakby zacząć od nowa. O, zacząć od nowa! Nieraz słychać (przynajmniej ja tak słyszał...), że jeśli coś nie wychodzi, para zaczyna od nowa. I to ponoć działa.
Cóż...tylko tyle mogłem na razie pomóc. Proszę mieć na uwadze, że nie jestem specjalistą w psychologii i jej dziedzinach (choć szczerze mówiąc, w pewnym stopniu interesuję się tym, i być może nawet zajmę kształceniem tego w przyszłości...), więc moje porady są najprawdopodobniej nieskuteczne i amatorskie ;) Staram się jednak pomóc na miarę sił, wszak pomagać warto. Pozdrawiam,
Mayos...
_________________
Kto nie chce kiedy może, ten nie będzie mógł kiedy będzie chciał.

Tchórz nie zazna życia,
Bohater nie zazna śmierci...
Wyœlij buziaka autorowi tego posta
 
 
     
Bloo 

Posty: 3

0.00 Punktów
Wysłany: 2008-07-05, 17:52   

Dziekuje Ci bardzo za odpowiedz,to dla mnie naprawde wazne.
Powody byly zazwyczaj blache,jednak bylo ich tyle,ze w koncu co chwile jakas klutnia wychodzila.Po pierwsze jego zazdrosc-on byl bardzo zazdrosny,nawet kiedy nie mial powodu.Np na opisie gg komus dalam wiecej buziakow,niz jemu.Albo kiedy pisalam do kogos sms to byl tez zazdrosny o jakiegokolwiek buziaka wyslanego koledze.I nie umial wytrzymac mysli,ze moge z jakims kolega isc pod reke(bo akurat padalo i to on mial parasol),albo,ze komus daje buzi w policzek na przywitanie.Procz zazdrosci byl jeszcze powod np z laskotkami.On bardzo lubi mnie laskotac,zwlaszcza po stopach,a ja ktora laskotki ma tam straszne po prostu tego nienawidzi.I co go prosilam,by juz przestal,by nie zaczynal to on sie o to naburmuszal,ze mu nie daje choc wiem,ze lubie.Po trzecie on pali juz dosyc dlugo.Kiedy mialam te 15 lat jakos mi to nie przeszkadzalo,myslalam sobie,ze nie chce byc dziewczyna,ktora w taki sposob ogranicza swojego chlopaka.Jednak dluzszego czasu przeszkadza mi to bardziej.Moi rodzice pala przez cale moje zycie,ale odkad ich nie ma w domu(przeprowadzili sie do Angli,a ja mieszkam sama z dwoma siostrami) nie musze juz tego wdychac.I dobrze,bo juz powoli ten dym mnie zaczyna przyduszac.Wiele razy obiecywal,ze bedzie ograniczal,czy tez ze rzuci.Nawet przysiegal.Pali do tej pory,a mnie szlak trafia.Za kazdym razem gdy probowal a posprzeczalismy sie to wracal z powrotem do palenia tlumaczac,ze to przez nerwy.
Co do zdrady.Rozmawialismy wiele na ten temat,on mowil,ze jedyne co nie potrafil by wybaczyc kobiecie to zdrady.A dowiedzial sie od mojej kolezanki,ze 4 lata temu jak bylam jeszcze z tym poprzednim to na koloniach jeden chlopak nagle,z zaskoczenia(podczas tanca)mnie pocalowal,ale ja to przerwalam.Takze o tym wie.Nie wiem jaki sens mialo by mu mowienie,ze cos takiego bylo skoro on wie o tym jednym incydencie,a wiem,ze mnie by to nie pomoglo.
Z NIM mielismy tez pare przerw w zwiazku,pare razy zrywalismy,ale takie przerwy trwaly gora tydzien,potem zawsze wracalismy.Jesli mialabym sie teraz z nim rozstac nie chcialabym,by to trwalo tydzien.Wolalabym odejsc od niego wogole,choc nie przekreslam mozliwosci powrotu,jesli jednak okazalo by sie,ze nie potrafimy bez siebie zyc.Moze po tym dajmy na to pol roku ten bol zdrady minie na tyle,bym mogla o tym jakos zapomniec?Nie wiem.Narazie musze miec sile by wytrwac w postanowieniu konca.Jednak kiedy spedzamy razem czas i rozmawiamy o tym,jest mi tak ciezko ze zaczynam zastanawiac sie,czy to na pewno konieczne..
Jeszcze raz dziekuje,za Twojego posta.Przepraszam,ze moj jest bez polskich znakow,ale akurat laptop na ktorym pisze ich nie ma..
Wyœlij buziaka autorowi tego posta
 
     
Mayos 


Wiek: 17
Posty: 52
Skąd: Biała Podl.

0.00 Punktów
Wysłany: 2008-07-05, 18:47   

Brak polskich znaków mi wcale nie przeszkadza. Przyzwyczaiłem się, rozumiem, że nie wszędzie są właśnie dostępne, a podmienić literkę, dodając kreseczkę czy ogonek to nie jest żaden problem dla starego wyjadacza (niby są czasem problemy, np.: "sad" (jabłoni, grusz, itd.) i "sąd" (sądownictwo ;)) - dwa niemal takie same (w sensie...no, ułożenia liter ^^ bo znaczenie to całkiem inne) słowa, a wystarczy usunąć ogonek z tego drugiego, i czasem nie wiadomo, o które chodzi...no ba, ale zawsze można się domyślić po temacie rozmowy, czy czegokolwiek innego :P ). Więc Twoje słowa czyta się bez problemu. Mniejsza o to.

Takie kłótnie, przykładowe...mhm...nie kłótnie, tylko powody :P Dałoby się usunąć.

Zazdrość, wiadomo, wszędzie jest, i ponoć bez niej związek nie może istnieć, bo przynajmniej partner pokazuje, że chce mieć Ciebie tylko dla siebie, i tak dalej. W pewnym sensie można to doceniać, ale jeśli zbytnio się narzuca...trzeba poważniejszej rozmowy na ten temat.

Pocałunki w policzek - właśnie takie chociażby - są głupim powodem. On się, na przykład z rodziną, nie całuje w policzek przy przywitaniu? Rodzina, to tylko jeden z niewielu powodów do pocałunków w policzek, ale po prostu najłatwiej to sobie...wyobrazić. Poza tym, warto wspomnieć, że pocałunek w policzek wyraża prędzej szacunek, niż miłość. Więc nie ma się o co martwić, prawda? Może spróbuj mu tak przy następnej okazji powiedzieć ;)

Tak samo buziaki w opisie na GG, czy w SMS-ie. W takim rodzaju przekazu także niekoniecznie muszą oznaczać miłość (o którą w końcu chodzi w zazdrości...), choć teoretycznie mają podobny sens. Zawsze można walnąć wymówką, iż on (Twój chłopak) - skoro zasługuje - dostaje (dostaje, nie?) buziaki realne, a wszyscy inni muszą się zadowolić tymi wirtualnymi ;) Nie wiem, to też może zadziałać. Ja cały czas tylko proponuję, starając się pomóc :)

Iść pod rękę to też żadne bajery. Ile to razy trzeba było pomóc starszej kobiecie, jak sobie niezbyt radziła...ale co ja gadam, tutaj nie ma starszych kobiet [tzn. jeśli chodzi o Ciebie i owego kolegę ;)]. Zwykły gest, jak wiele innych - przyjaźni i szacunku. No i zawsze można strzelić odpowiednią wymówką, oczywiście jak najbliższą prawdy, albo po prostu będącą prawdą. Właśnie na przykład to z parasolką. Jeśli ten powód nie wystarczył do zrozumienia trzymanki za ręce...to chyba ktoś jest zbyt przewrażliwiony zazdrością ;)

Gilgotki (xD) w sumie, dobrze, że "odpierałaś", skoro Ci się nie podobają. Coś się nie podoba, to nie można na siłę, prawda? Nie wiem, dlaczego miałby się burzyć. Przecie na pewno ma wiele innych...no...miejsc do gilgotania :P

Papierosy...moi rodzice mają prosty układ, i Tobie także zalecam spróbować. Najlepiej, kiedy ktoś mieszka w bloku. Ale dom z podwórkiem to w sumie jeszcze lepiej. Więc teoretycznie każde miejsce zamieszkania jest odpowiednie. Skoro tak bardzo chce palić z nerwów, to niech pali. Proś go tylko, żeby wychodził na balkon [w przypadku mieszkania w bloku] albo na podwórko [w przypadku mieszkania w domu z podwórkiem ;)], ponieważ...hmmm...różnie można wymyślić - a to brzydko pachnie, a to przeszkadza, a to tak, a to siak...myślę, że coś wymyślisz :) Chyba nie powinno mu to przeszkadzać, a zrozumieć powinien jeszcze łatwiej, że innym zapach (smród!) papierosów przeszkadza. Ale naprawdę, polecam ten sposób. Mój tata [palacz "zawodowy" ^^] dostał już takiego nawyku, że nie trzeba (mamie) mu o tej umowie przypominać. Już odruchowo wychodzi na balkon, ewentualnie na podwórko (gdy jesteśmy w gościach), jeśli ma z kim zapalić (bo samemu...to nawet coraz to rzadziej pali :D ). Bardzo dobra rzecz. I nie dość, że na pewno nie będzie przeszkadzał innym, to będzie mógł sobie pooddychać na świeżym powietrzu. Nawet jeśli wdycha nieświeże, wraz z nikotyną i innymi świństwami :P

Wracając do zdrady - w sumie, skoro Twój o takich incydentach wie...to chyba już nie ma co mu przypominać. Wmów sobie, że już o tym wie, czy coś. Może pomoże :P Ewentualnie wreszcie się przyznaj. Tylko jakoś delikatnie, powoli, i nie od razu. No i jakiś czas przedtem proponuję wprowadzić tą gadkę, że pocałunki w policzek to wyraz szacunku, a nie miłości, etc. Zresztą...ja się w ogóle dziwię, dlaczego źle by zareagował na wieść o pocałunkach. Przecież chyba wie o tym, że już wcześniej miałaś chłopaka. Powiedz, że to z nim się całowałaś, jeśli już tak bardzo chcesz o tym powiedzieć ;) Być może łatwiej to zrozumie. W końcu, zawsze można dodać, że bardziej się narzucał i "atakował" niespodziewanie, to i kilka buziaków się zaliczyło. A przez jego narzucanie się, zostawiłaś go dla aktualnego chłopaka, i tak dalej. Trzeba trochę bajerować. Pierdzielić szczerość w związku, gdy może ona ten związek zniszczyć ;)

Jak już wspominałem, ja tylko proponuję ;) Jestem tylko trzynastolatkiem (imho za ok. półtora miesiąca już rok więcej będzie ;P), czyli takim - jak to ujęłaś - który nie jest doświadczony przez życie i wiele na ten temat nie może powiedzieć :) Ale jednak się przełamałem, nie przestraszyłem ostrzerzenia, no i pomagam :evil: A przyznałem się do wieku, żeby później nie było... ;) Szczerość przede wszystkim! ;o No, nie zawsze...już podawałem przykład, dlaczego.
O, nie wiem, jak na tą wiadomość zareagujesz (w końcu się nie znamy, to i nie wiem ^^)...zawsze możesz mi ponawrzucać, umiem ładnie przyjąć krytykę, ba, także i wyzwiska. Nawet się teraz tego spodziewam...zresztą, nie wiem. Ja tu tylko radzę. Nie namawiam do niczego, a jedynie próbuję pomóc. Pozdrawiam,
Mayos.

P.S.
W ogóle, to dziękuję i za wyznanie choćby przykładów powodów do kłótni. (Racja, że dość błahe - ale to już dość popularne (w Polsce?), choćby w tym, co można usłyszeć. Mam cały czas nadzieję, że choć trochę pomagam.) Ale...ponoć człowiek także lepiej się czuje, jak się komuś wyżali, więc może nawet tą prośbą o konkretniejsze sprawy w kłótniach pomogłem :P Jeszcze raz zdrówko,
Mayo(ne)s :P
Wyœlij buziaka autorowi tego posta
 
 
     
buziak 
alfonsik


Posty: 1078
Buziaki: 7/3
Skąd: od mamusi

13.98 Punktów
Wysłany: 2008-07-05, 23:44   

Skoro jest się z nim źl wiesz że nie chcesz z nim być a toTwoja ostateczna decyzją to nie przeciągaj tego. Ludzię się zmieniają a zmiany są nieuniknione niestety.

Co do zdrad w przeszłości skoro były a tak cie gnębią osobwiście gdybym miala taka sytuacje nie powiedziałabym tego po tylu latach skoro to się juz takie przedawnione robi:)
_________________
Gość sluchaj sie buziaka


http://forum.inastolatki.pl/portal.php
http://www.loczus.pl
Wyœlij buziaka autorowi tego posta
 
 
     
Bloo 

Posty: 3

0.00 Punktów
Wysłany: 2008-07-06, 18:44   

Zdecydowałam,że mu o tym nie powiem.I,że zakończę to..Dziękuję wam za odpowiedź,proszę moderatora o zamknięcie tematu,z góry dziękuję;]
Wyœlij buziaka autorowi tego posta
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Nie możesz ściągać załączników na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group - mangi - Mapa Forum
centrum xbox, ps3 | śmieszne filmiki | Forum muzyczne | darmowe mp3 | wyszukiwarka mp3 | Serwis blogowy | gry | gry erotyczne | gry do pobrania | gry dla dzieci | gry dla dziewczyn | gry

Strona wygenerowana w 0,89 sekundy. Zapytań do SQL: 16