Po pierwsze zgadzam się z tym, że jak się jest katolikiem, to nie można zasad traktować wybiórczo -- albo się przyjmuje wszystko, albo nic. A katolicy niepraktykujący? No cóż, dla mnie to ewidentne łamanie trzeciego przykazania (nie mówiąc już o tym, że Jezus kazał spożywać swoje ciało itp.). Całe to wyrażenie, to jeden wielki paradoks -- to tak jakby powiedzieć "wierzący ateista". Bzdura. Jak katolik, to praktykujący. Jak niepraktykujący, to może być np. dobry człowiek, albo po prostu wierzący w boga. Nazwa zobowiązuje (:
A teraz wracając do tematu -- dlaczego nie powiesz po prostu "masturbowałam się kilka razy i oglądałam filmy pornograficzne"? Kochana, jak ksiądz Cię zapyta o szczegóły, to on wyjdzie na zboczeńca (i możesz wtedy spokojnie opuścić konfesjonał). Będzie zawstydzony tak samo jak Ty (no dobra, może trochę mniej, bo pewnie większość ludzi mówi mu to samo i się już przyzwyczaił), możesz np. zacząć od tego, będzie Ci lżej na początku. Poza tym... pamiętaj, że są ważniejsze rzeczy, cudzołóstwo jest daleko w hierarchii (6 miejsce?), więc nie pójdziesz do piekła.
Ps. słyszałam, że księża bardzo się śmieją z owijania w bawełnę i używania określeń typu: "bawiłam się nieskromnie".
_________________ Quidquid latine dictum sit, altum videtur
* Katolik niepraktykujacy - osoba wierząca, postępuje zgodnie z Bożymi przykazaniami (oprócz chodzenia do kościoła), modląca sie, ale nie chodząca do kościoła, ze względów innych niż lenistwo.
Bycie katolikiem polega na życiu według przykazań, na modlitwie i na CHODZENIU do kościoła. I nie ma takiego czegoś jak "katolik niepraktykujący". Zresztą Lisette w swoim poście ładnie to wytłumaczyła.
Kicia naprawde nie ma się czego wstydzić jak tak będziesz o tym rozmyślać i zastanawiać się jak to powiedzień to będzie ci jeszze gorzej. Zresztą rada Lisette jest bardzo dobra, powiedz to wprost.
_________________ ...czasem trzeba zamilknąć,
żeby zostać wysłuchanym ...
Są 2 'rodzaje' katolików niepraktykujacych:
* katolik niepraktykujący - osoba wierząca w Boga, ale nie modli sie, nie chodzi do kościoła, nie spowiada itp. I taki katolik to dla mnie zaden katolik.
* Katolik niepraktykujacy - osoba wierząca, postępuje zgodnie z Bożymi przykazaniami (oprócz chodzenia do kościoła), modląca sie, ale nie chodząca do kościoła, ze względów innych niż lenistwo.
Sama to wymyśliłaś?
Nie można być katolikiem nie modląc się, nie chodząc do kościoła i nie zwracając uwagi na istnienie Boga.
Jak się jest katolikiem, to przestrzega się przykazań np. kościelnych, gdzie jest napisane, że trzeba się przynajmniej raz w roku wyspowiadać, przyjąć komunię świętą i w każdą niedzielę chodzić do kościoła.
Twoja definicja `katolika niepraktykującego` naprawdę mnie rozbawiła.
Kicia, powiedz mu to przy spowiedzi prosto z mostu. Nie jesteś pierwszą i ostatnią osobą, która się spowiada z takiego czegoś. Więc się nie martw, nie stresuj i powiedz prawdę.
_________________ `Żyj tak, aby Twoim znajomym zrobiło się nudno, gdy umrzesz...`
Jesteśmy stworzeni z dwóch kontrastujących idei: miłości i strachu. Wybierz jedno z nich i żyj.
Axl Rose
Nie można być katolikiem nie modląc się, nie chodząc do kościoła i nie zwracając uwagi na istnienie Boga.
Wiem i taki człowiek dla mnie nie jest katolikiem, ale niektórzy tacy ludzie sie uważają za "katolików niepraktykujacych".
Ale osoba, która sie modli, postępuje zgodnie z przykazaniami* , chodzi do kościoła tylko w czasie świąt nakazanych, a nie chodzi do kościoła co niedziele - katolikiem jest.
*oczywiście chodzi mi o te przykazania nie dotyczace chodzenia co niedziele do kościoła
_________________ "Najbardziej straconym dla człowieka jest dzień, w którym się nie śmiał."
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Nie możesz ściągać załączników na tym forum