W naszym świecie każdy chce być szczupły, piękny. Znajdą się ludzie, którzy wytykają tych grubszych palcami, śmieją się z nich. Dlatego zadam pytanie : czy osoba grubsza jest gorsza, inna? Dlaczego jedni nietolerują grubasków?
Ja nie toleruję grubasów w wypadku takim, gdy oni sami doprowadzili do takiej sytuacji i nie robią nic, żeby zrzucić kilka kilogramów, choćby dla własnego zdrowia. Nie mogę patrzeć na dziewczyny, które specjalne chodzą w krótkich bluzeczkach spod których wylewa się tłuszcz. Czy one nie mają lustra w domu? A może się w nim nie mieszczą i siebie nie widzą? Zamiast poćwiczyć, wcinają kolejną czekoladę i zamartwiają się, bo nie mają wymarzonej sylwetki.
Nie śmieję z ludzi otyłych, którzy nie eksponują swojego tłuszczu.
_________________ `Żyj tak, aby Twoim znajomym zrobiło się nudno, gdy umrzesz...`
Jesteśmy stworzeni z dwóch kontrastujących idei: miłości i strachu. Wybierz jedno z nich i żyj.
Axl Rose
lekką nadwagę moge zaakceptować, bo fakt, to nie zawsze jest wina tej osoby, a nawet jeśli jej to nie jest to otyłość ani nic, żeby się śmiać. Jeżeli ktoś ma nadwagę, nawet z własnej winy, ale próbuje z tym jakoś walczyć (już nawet nie koniecznie ćwiczenia, ale chociażby nie zżeranie słodyczy co godzine) i nei eksponuje swojego ciałska to ok.
Ale inaczej ma się sprawa, kiedy ktoś ma nadwagę/jest otyły i widzę taką osobę np. na ławce wcinającą za jednym kęsem pół czekolady... albo wciskają na siebie bluzkę o 3 rozmiary za małą, do tego biodrówki rozmiarem na sklepowy manekin, albo gorzej-miniówa. No po prostu rzygać się chce na taki widok. Wylewające się wały tłuszczu i wrażenie że zaraz spodnie się rozprują... czegoś takiego nigdy nie zaakceptuje. Jak ktoś lubi swoje ciało, lubi jeść, nie przeszkadza mu to to ok, niech nic z tym nie robi, ale nie musi zniesmaczać widoku innym.
_________________ To nie my przychodzimy na świat, lecz świat przychodzi do nas. Urodzić się, znaczy tyle, co dostać cały świat w prezencie
Nie mam nic do otyłych osób. Ani tych, którzy są troszeczkę otyli, ani tych, którzy bardziej. Ani tych, którzy starają się schudnąć, ani tych, którzy mają gdzieś swoją posturę. Zdaję sobie sprawę, że jeśli ktoś jest otyły, to zrzucić kilka kilo jest mu strasznie trudno.
A otyli ludzie są takimi samymi ludźmi, jak i ci szczuplejsi.
A jeśli chodzi o ,,eksponowanie" swojego tłuszczu, to też nie jestem za. To niesmaczne.
_________________ ,,Czasem udaje mi się napisać świetny tekst.. potem słyszę w głowie cudowną muzykę... Myślę sobie - o rany, to jest lepsze niż Led Zeppelin! Wracam do domu, puszczam płytę i uświadamiam sobie, cholera, to był Led Zeppelin..." - Axl Rose
Nie śmieję się z ludzi grubszych. Dlatego że nie zawsze wiem co jest powodem ich otyłości, bo przecież zdarza się że to przez problemy zdrowotne. Jedyne co czasem czuję to niesmak. Bo są osoby grube które przecież mogą schudnąć ale im się nie chce. No i tak jak ktoś u góry napisał, odrzuca mnie jak widzę dziewczynę o nogach grubości szafy trzydrzwiowej ubranej w bardzo krótką spódniczkę.
Ale śmiać się nie śmieję, bo równie dobrze ktoś mógłby się śmiać ze mnie bo jestem chuda:) w sumie jest różnica, bo u mnie nic się nie wylewa.. :P
_________________ ...czasem trzeba zamilknąć,
żeby zostać wysłuchanym ...
Moim przesada w każdą ze stron, zarówno przesadna chudość jak i otyłość nie wygląda estetycznie, ale nie śmieję się z takich ludzi.
_________________ "Proszę nie mów muszę odejść, tyle jeszcze na nas czeka.
Nawet jeśli to co było już nie wróci,
nawet jeśli dziś już nic to nic nie znaczy."
Ja również się z takich ludzi nie śmieję, ale jeżeli otyłość jest ich winą, np. brak jakichkolwiek ćwiczeń czy ruchu bądź brak zaangażowania w pozbycie się paru zbędnych kilogramów to nawet mi ich nie żal. Bądź co bądź sami wybrali takie życie...
Co innego jeżeli jest temu winna jakaś choroba, to zupełnie coś innego, takim ludziom współczuję z całego serca.
Przyjaciółka mojej siostry miała problemy z nadwagą i dzieci w podstawówce śmiały się z niej. Postanowiła schudnąć żeby jej nie wytykali i doszło do tego że wylądowała w szpitalu. Anoreksja... Nie wiem jak jest z nią teraz ale ze szpitala wyszła.
Oto do czego może doprowadzić wyśmiewanie się z otyłych ludzi...
_________________ Bo najważniejsze w życiu to iść dalej...
nie toleruję grubasów w wypadku takim, gdy oni sami doprowadzili do takiej sytuacji i nie robią nic, żeby zrzucić kilka kilogramów
Tylko nie zawsze to oni sami doprowadzają się do takich "rozmiarów". Często mają otyłość zapisaną w genach. Przemiany materii również za bardzo zmienić się nie da.
Mamy teraz erę fast foodów, zapracowanie jest przyczyną tego, że coraz częściej jadamy na mieście, w pośpiechu, to nie sprzyja racjonalnemu odżywianiu się. Otyłość to choroba cywilizacyjna. Wystarczy spojrzeć na Amerykanów i licznik zgonów wywołanych chorobami serca, cholesterolem spowodowanym takimi daniami z budek.
Poza tym lansowana moda "wieszaków" na wybiegach ma duży wpływ na to jak oceniami osoby z nadwagą. A tak szczerze powiedziawszy znam wielu grubasków, którzy bardziej cieszą się z życia i nie mają tylu kompleksów co chudzielce :P
Tak w ramach ciekawostki, ostatnio brałam udział w takim spotkaniu na temat konferencji zagranicznej właśnie między innymi o odżywianiu i udowodniono tam w końcu i ostatecznie, że największy wpływ na otyłość mają nawet nie geny, tylko kilka pierwszych lat życia dziecka, kiedy kształtuje się jego metabolizm (i od tego później zależą te tzw. "skłonności do tycia"). Dlatego jak dziecko jest niejadkiem, to wcale nie znaczy, że trzeba mu wpychać kotlecika na siłę, tylko po prostu poczekać, aż samo będzie głodne i tak samo -- karmić je zdrowo i racjonalnie. Warto o tym pamiętać decydując się na macierzyństwo (:
A jeśli chodzi o ogólnie grubych ludzi... co mnie to obchodzi? Owszem, zaburzają mi estetykę wystające boczki z biodrówek o dwa numery za małych, ale nie urządzam żadnych pikiet, ani się z nich nie wyśmiewam, nawet staram się specjalnie nie krzywić. Ja mam nadzieję nigdy się nie doprowadzę do takiego stanu, w którym bym była z siebie zadowolona.
_________________ Quidquid latine dictum sit, altum videtur
O właśnie, najbardziej dziwią mnie rodzice, którzy wpychają dziecku jedzenie na siłę. `Zjedz jeszcze łyżeczkę, bo taki chudziutki jesteś`. Potem dziecko może oskarżać tylko babcie, ciocie, rodziców, że wpychali mu jedzenie. Dlatego ja zawsze powtarzam, że jak zdarzy mi się mieć dzieci, nie będę ich karmić na siłę.
_________________ `Żyj tak, aby Twoim znajomym zrobiło się nudno, gdy umrzesz...`
Jesteśmy stworzeni z dwóch kontrastujących idei: miłości i strachu. Wybierz jedno z nich i żyj.
Axl Rose
Kiedyś byłam strasznym niejadkiem, wiem co znacząBlackSmile, te słowa. Mama wpychała we mnie wszystko, nawet przetarty sok z marchwi <blee> Nie mam teraz otyłości ani nadwagi :P ale wiem jak muszą się czuć dzieci, którym wciskane jest jedzenie. To nic przyjemnego. Wiele takich małych grubasków spotykam na codzień, a mamy zamiast serwować im normalne jedzenie kupują im wszystko co zapragną (ze słodyczy) byleby tylko cokolwiek zjadły...
Nie śmieję się z osób otyłych. Denerwują mnie tylko takie, które w ogóle nie przejmują się swoją wagą, jedzą niezdrowe jedzenie i nie chcą schudnąć, wziąć się za siebie, trochę pobiegać, poćwiczyć. A co do osób lekko grubszych to znam wiele takich osób i są one naprawdę bardzo miłe i normalne dziewczyny.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Nie możesz ściągać załączników na tym forum