Letnie popołudnia chyba źle na mnie działają. Skłaniają mnie do refleksji... I wpadł mi do głowy pomysł na kolejny temat :)
Otóż pewna sytuacja, niedotycząc mnie, skłoniła mnie do pewnych przemyśleń. Przemyśleń nad tym, jaki jest świat :)
Z pewnością każdy z nas zna wielu ludzi, którzy 'urodzili się pod szczęśliwą gwiazdą'. Zazwyczaj wszystko im się udaje, a jeśli nie to i tak spadną na cztery łapy. Są szczęśliwi, mają wielu przyjaciół. Nie mają problemów. Żyją beztrosko, idąc drogą co chwile podnoszą jakiś banknocik. Można by wymieniać wiele. Ale oprócz tego są ludzie, którzy czegokolwiek by nie dotknęli, to się wali. Choć się starają, przykładają do wszystkiego, zawsze wychodzi wszystko na odwrót. I tak samo mają ze znajomymi, przyjaciółmi. Choćby nie wiem, jacy byli przyjaźni, mili, sympatyczni i tak okaże się, ze 'ich przyjaciele' to fałszywe hieny, nie warte nic.
Jak myślicie, od czego to zależy czy człowiekowi się układa w życiu, czy jest szczęsliwy czy nie? Od nas samych? Czy może ktoś już to wcześniej ukartował skazując nas na porażkę albo sukces? No i za kogo się uważacie. Za pechowca któremu nic się nie udaje? Czy za człowieka szczęśliwego, do którego szczęście zazwyczaj się uśmiecha?
zapraszam do dyskusji :)
_________________ „Kiedy idę, to idę, i tyle. (…)Bo nie żyję ani w przeszłości, ani w przyszłości. Dla mnie istnieje tylko dzisiaj i nie obchodzi mnie nic więcej. Jeśli kiedyś uda ci się trwać w teraźniejszości, staniesz się szczęśliwym człowiekiem.”
No to powiem ze sie strasznie rozpisałaś :)Ja osobiscie mam specyficzne podejscie do własnej egzystencji :) Szczęście i pech to jest takie same trudne zagadnienie jak LOS. Nie uważam sie ani za pechowca ani za szczęśliwca :_) ale patrzac jak moje życie zmienia sie powiem ze jest możliwość przejścia z pechowca na wyższy level szczęsliwca xD my sami kreujemy sobie przyszłość i to od nas zależy jak spędzimy wlasne życie i w jakiej bedziemy roli
Ktoś musi być nie szczęśliwy, żeby inni mogli być szczęśliwi. I tak to już jest.
Nie powiem że to od nas zależy czy będziemy szczęśliwi, bo prawda jest taka że tak nie jest.
Trzeba mnieć prawdziwe szczczęście, żeby być szczęśliwym,noo. Tak to jest że niektórzy bardzo się starają a nic im nie wychodzi. Inni znowu nic nie robią i szczęście samo przychodzi
Ciężko mi powiedzieć czy mam szczęście czy pecha, mam i to i to. Mam szczęście że mam kochających rodziców bez nałogów, mam szczęście że mam dwie nogi i ręce, że słyszę i widzę. I tylko na tym jak narazie opiera się moje szczęście. Pecha mam dlatego że otaczają mnie fałszywe osoby, dwulicowce. Mój pech polega na tym że jak próbuję się w coś zaangażować to to się wali, jak chcę dobrze dla wszystkich, to zazwyczaj jest tak że źle na tym wychodzę. Mam pecha bo moje zdrowie jest do du*y.
I tak ma chyba każdy człowiek. Nikt nie jest do końca szczęśliwy. Komuś się wydaje że jak ktoś ma dużo kasy to jest szczęśliwy, ale za pieniądze się zdrowia nie kupi.
_________________ ...czasem trzeba zamilknąć,
żeby zostać wysłuchanym ...
Szczerze powiem że nie ma ludzi - bez problemu każdy jakies posiada ale nie każdy sie z nimi ujawnia:)
Tak samo wiele słysze o znajomych którzy yyhh mają bardzo dużo pieniędzy i moga nimi szastać bo stać ich na wszystko.
Ci mniej zamożni często mówią "Oni to mają zycie"
a czy tak faktycznie jest?
coś za coś- tak zawsze jest :)
Oni mają kase- ale po nocach musza myśleć martwić się jak rozwinąć interes jak sprawić aby się z tym uwinac aby zarobic nie stracić. Pracują nie 8 godzin jak normalny pracownik tylko 24 h/ dobe. Piniądze ich rozwydrzają, często są rozwody, mają wszystko...ale nie mają szczęsliwej rodziny, mają rozrywki...ale mało czasu na nie bo ciągle pracują... itp itd:)
Osobiście nigdy nie należałam do tych farciar:)
jak moja koleżanka się nie wyuczy- jej się uda:) ja jak się nie naucze na kolosa- obleje- więc zawsze wkuwam ile wejdzie nie licze na szczęscie. Nie mam pretensji do losu o to że jej się udaje a mi nie. Bo zawsze sobie powtarzam - ja się ucze i kiedyś mi9 się uda, będe miała wiedze :) ona się nie uczy ale studiuje- i co? będzie miała papierek ale czy wiedze? pewnie nie...a ona jest konieczna gdy chce wykonywać prace w zawodzie:)
Wiek: 19 Posty: 30 Wysłał 1 piw(a) Skąd: Okolice Tarnobrzega
0.00 Punktów
Wysłany: 2008-07-21, 23:50
Ciekawy temat...
Nie zaliczam siebie tylko do jednej lub drugiej grupy. Czasem bywa tak że choć staram osiągnąć jakiś cel - nie wychodzi. Kiedy chce dobrze - wszystko sie wali. I niestety tak jest częściej. Mało kiedy zdarza się że małym wysiłkiem osiągnę to co chce. Mam czasami nawet wrażenie że szczęście mnie omija...
Buka napisał/a:
Ktoś musi być nie szczęśliwy, żeby inni mogli być szczęśliwi. I tak to już jest.
Ktoś musi być nie szczęśliwy, żeby inni mogli być szczęśliwi. I tak to już jest.
Chodziło Ci o to, że nieszczęśliwi są po to, by szczęśliwi ludzie dostrzegali swoje szczęście? Czy o to, że musi być zachowana pewna równowaga? Bo nie rozumiem ;p
Buka napisał/a:
Mam szczęście że mam kochających rodziców bez nałogów, mam szczęście że mam dwie nogi i ręce, że słyszę i widzę. I tylko na tym jak narazie opiera się moje szczęście.
I jak łatwo człowiek może sobie wmawiać, że jest szczęśliwym. Masz to, co powinieneś mieć i już się radujesz. Może to dobry sposób, bo ludzie ciągle chcą więcej i więcej, przez co nie dostrzegają tak małych, ale jak ważnych rzeczy :)
buziak napisał/a:
Szczerze powiem że nie ma ludzi - bez problemu każdy jakies posiada ale nie każdy sie z nimi ujawnia:)
Ludzi bez problemu na pewno nie ma, ale inni mogą się nimi nie przejmować. Zapominają o tym co się nie udało i zyją dalej. Cieszą się życiem, nie zamartwiają się. To też jest chyba dobry sposób by być szczęśliwym ;p
nieprzygoda napisał/a:
Nie zaliczam siebie tylko do jednej lub drugiej grupy. Czasem bywa tak że choć staram osiągnąć jakiś cel - nie wychodzi. Kiedy chce dobrze - wszystko sie wali. I niestety tak jest częściej. Mało kiedy zdarza się że małym wysiłkiem osiągnę to co chce. Mam czasami nawet wrażenie że szczęście mnie omija...
Założyłam ten temat, bo zastanowiła mnie sytuacja dosyć bliskiej mi osoby. Patrząc z boku, widzę jak ciągle jej się coś wali. Pasmo niepowodzeń. Ale czemu? Jest ta osoba dużo lepszym człowiekiem niż ja, a ja jednak mam większe szczęście w życiu. Ta osoba chociaż jest na prawdę przesympatyczna, miłą, koleżeńska, nie moze trafić na prawdziwych przyjaciół. Ja, choć nie jestem aż taka do wszystkich pozytywnie nastawiona, mam wielu przyjaciół, żyje tak jak mi się podoba. Mino tylu błędów, zawsze wychodzę cało z opresji. Po prostu zazwyczaj spadam na cztery łapy.
I uważam się jak najbardziej za szczęśliwego człowieka. I nie tylko dlatego, że mam nogi i ręce, ale dlatego, że podoba mi się moje życie. Osiągam zazwyczaj wyznaczony sobie cel i wcale nie idąc po trupach. Ale może to dlatego, że nie załamuję się porażkami, nie jestem aż tak wrażliwa żeby wszystkim się przejmować :)
nieprzygoda napisał/a:
Ciekawy temat...
dziękuję :)
_________________ „Kiedy idę, to idę, i tyle. (…)Bo nie żyję ani w przeszłości, ani w przyszłości. Dla mnie istnieje tylko dzisiaj i nie obchodzi mnie nic więcej. Jeśli kiedyś uda ci się trwać w teraźniejszości, staniesz się szczęśliwym człowiekiem.”
Chodziło Ci o to, że nieszczęśliwi są po to, by szczęśliwi ludzie dostrzegali swoje szczęście?
O to chyba też.
Ogólnie to chodziło mi o to że nigdy tak nie będzie że wszyscy ludzie będą szczęśliwi. Wiele ludzi cieszy się z sukcesów w pracy, ale wiadomo że każdy awansu nie dostanie. Awans dostanie tylko załóżmy jedna osoba i będzie ona z tego powodu szczęśliwa, a ta druga osoba nie dostanie awansu i będzie nie szczęśliwa. Pełno jest w życiu takich sytuacji że nie da się zadowolić innych. I z tego naszedł mnie ten wniąsek że Ktoś musi być nie szczęśliwy, żeby inni mogli być szczęśliwi.
Aniołek napisał/a:
Buka napisał/a:
Mam szczęście że mam kochających rodziców bez nałogów, mam szczęście że mam dwie nogi i ręce, że słyszę i widzę. I tylko na tym jak narazie opiera się moje szczęście.
Może to dobry sposób, bo ludzie ciągle chcą więcej i więcej, przez co nie dostrzegają tak małych, ale jak ważnych rzeczy :)
To moje szczęscie zrozumiałam dzięki mojej mamy. Kiedy na coś narzekam, mam doła i jestem nie zadowolona z tego co mnie spotyka, ona zawsze mi powtarza żebym cieszyła się z tego co mam, mam normalny dom, mam dwie nogi i ręce, widzę i słyszę.
Tak właśnie jest że wiele ludzi nie dostrzega tych najważniejszych rzeczy, a przecież dzięki nim są szczęśliwi, tylko że nie widzą tego szczęścia.
_________________ ...czasem trzeba zamilknąć,
żeby zostać wysłuchanym ...
Czy ktoś jest szcześliwy czy nie, zależy od niego samego. Wiadomo, że jeżeli ktoś podchodzi do życia z pesymizmem, jeżeli będzie we wszystkim widział tylko te złe strony, to nic się nie uda. Będzie powtarzał, że ma pecha... A inni, chociaż nie mają pieniędzy, ze zdrowiem też nie jest dobrze, to cieszą się tym, że otacza ich garść przyjaciół, wiedzą, że jest ktoś na ziemi, kto ich kocha. Cieszą się z tego, że jest ładna pogoga i z innych pierdół.
Ja tam nie będę mówiła czy mam szczęście, czy pecha. Bo wiadomo, że nie zawsze będę chodzić uśmiechnięta, bo te gorsze dni też się zdarzają.
_________________ `Żyj tak, aby Twoim znajomym zrobiło się nudno, gdy umrzesz...`
Jesteśmy stworzeni z dwóch kontrastujących idei: miłości i strachu. Wybierz jedno z nich i żyj.
Axl Rose
Czy ktoś jest szcześliwy czy nie, zależy od niego samego.
Tylko od niego samego? Bo mi wydaje się, że na nasze życie ma wpływ wiele innych czynników. Min. społeczeństwo ;)
_________________ „Kiedy idę, to idę, i tyle. (…)Bo nie żyję ani w przeszłości, ani w przyszłości. Dla mnie istnieje tylko dzisiaj i nie obchodzi mnie nic więcej. Jeśli kiedyś uda ci się trwać w teraźniejszości, staniesz się szczęśliwym człowiekiem.”
Letnie popołudnia chyba źle na mnie działają. Skłaniają mnie do refleksji... I wpadł mi do głowy pomysł na kolejny temat :)
Źle działają, bo skłaniaja do refleksji? Właśnie dobrze (:
Aniołek napisał/a:
Z pewnością każdy z nas zna wielu ludzi, którzy 'urodzili się pod szczęśliwą gwiazdą'. Zazwyczaj wszystko im się udaje, a jeśli nie to i tak spadną na cztery łapy. Są szczęśliwi, mają wielu przyjaciół. Nie mają problemów. Żyją beztrosko, idąc drogą co chwile podnoszą jakiś banknocik.
Przyznam, że sama należę do takich ludzi. Mam w życiu ogromne szczęście i beztroskie życie. Co prawda mam koło siebie dwulicowych, fałszywych "przyjaciół", ale mam także wspaniałe i szczere osoby, na które wiem, że mogę liczyć i się na nich nie przejadę. Nie przejmuję, się fałszywymi ludźmi, bo do ludzi podchodze z dystansem, więc trudno bym mogła się niemile na nich zaskoczyć.
Inni ludzie uważają mnie za farciare, bo zawsze wszystko mi się udaje. Nawet jak się nie postaram to zawsze jest tak jak chcę.
Oczywiście niepowodzenia również mnie spotykają - tak samo jak każdego. W końcu gdyby nie one, to nie doceniałabym tak bardzo szczęścia, bo uważałabym, że należy mi się to jak psu kość. Ale tych niepowodzeń dużo nie mam, być może przyczyną jest to, że nauczyłam się uczyć nie tylko na swoich błędach, ale także na cudzych.
Nie wiem od czego zalezy szczęście, ale po części zapewne zalezy od nas samych. Od naszego dostrzegania jego. Pesymista, któremu nic nie brakuje będzie nieszczęśliwy z chociażby tego powodu, ze moze jutro to stracić. A optymista będzie szczęśliwy nawet jak nie bedzie miał nic.
_________________ "Najbardziej straconym dla człowieka jest dzień, w którym się nie śmiał."
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Nie możesz ściągać załączników na tym forum