Czujecie stres przed publicznymi wystąpieniami, czy wręcz przeciwnie, lubicie występować i nie macie większej tremy? Czy istnieją skuteczne sposoby na złagodzenie tej fobii? Jak postrzegacie ludzi, którzy w trakcie występu denerwują się? Wychodzicie i nie oglądacie przedstawienia/wykładu/przemowy czy zachęcacie brawami? Jak inne osoby reagują w takich sytuacjach?
_________________ "Proszę nie mów muszę odejść, tyle jeszcze na nas czeka.
Nawet jeśli to co było już nie wróci,
nawet jeśli dziś już nic to nic nie znaczy."
Czujecie stres przed publicznymi wystąpieniami, czy wręcz przeciwnie, lubicie występować i nie macie większej tremy?
Kiedyś to mogłam spokojnie wszystko recytować, uczyć się wierszyków itd. Ale jakoś z wejściem do gimnazjum pojawił się ogromny stres związany z występami publicznymi. Teraz w sumie, to raczej minęło, ale zawsze ten mobilizujący stres u mnie występuje.
pola napisał/a:
Czy istnieją skuteczne sposoby na złagodzenie tej fobii?
Wdech, wydech
pola napisał/a:
Jak postrzegacie ludzi, którzy w trakcie występu denerwują się?
Szczerze? Nie zwracam na to uwagi. Chyba, ze daną osobę znam [np. przy odpowiedzi w szkole], to się po cichu z niej śmieję. Wiem, ze to wredne, ale ja wredna jestem ;P
_________________ `Żyj tak, aby Twoim znajomym zrobiło się nudno, gdy umrzesz...`
Jesteśmy stworzeni z dwóch kontrastujących idei: miłości i strachu. Wybierz jedno z nich i żyj.
Axl Rose
Mi stres zwykle mija po kilku pierwszych minutach, chociaż przed występem raczej się denerwuje. Mój sposób na stres -- uświadomić sobie, że umiem wszystko świetnie, np. przez wymyślanie sobie przykładowych pytań, zwykle uspokaja mnie to, jak sama widzę, że dużo wiem.
Oczywiście nie mówię o czymś takim, jak odpowiedź ustna, bo to błahostka, raczej przed takimi "prezentacjami, kiedy muszę stanąć przed ludźmi, którzy mają tytuł profesora, studentami starszych lat -- magistrantami i doktorantami i garstką osób w moim wieku -- kiedy mam świadomość, że wszyscy są bardzo bardzo obeznani w danym temacie, a ja muszę ich w jakiś sposób zaskoczyć i nie palnąć przy tym czegoś głupiego -- o tak, to jest bardo stresujące. Nie lubię też takich prezentacji po angielsku, zawsze się wcześniej boję, że zapomnę jakiegoś kluczowego słowa i nie będę umiała z tego wybrnąć -- no, ale póki co mi się to nie zdarzyło.
Nie śmieję się z innych, za to bardzo pociesza mnie fakt, jak jakaś pani doktor występuje przed podobnym audytorium i trzęsie się jak galareta -- bo wtedy mam wrażenie, że ze mną jednak nie jest wcale tak źle.
_________________ Quidquid latine dictum sit, altum videtur
Nie lubię też takich prezentacji po angielsku, zawsze się wcześniej boję, że zapomnę jakiegoś kluczowego słowa i nie będę umiała z tego wybrnąć
Ja mam podobnie. Do tego boję się, że nie zrozumiem jakiegoś pytania i wtedy klops.
Jeśli chodzi o różne wystąpienia publiczne to nie mam z tym większych problemów. Od dziecka występowałam w różnych przedstawieniach i akademiach. Zawsze czuję lekki stres, ale lubię go, bo działa na mnie mobilizująco. Kiedy zaczynam mówić, albo występować trema mija i skupiam się tylko na tym żeby dobrze wypaść i wszystko powiedzieć, co wcześniej zaplanowałam.
_________________ "Proszę nie mów muszę odejść, tyle jeszcze na nas czeka.
Nawet jeśli to co było już nie wróci,
nawet jeśli dziś już nic to nic nie znaczy."
Czujecie stres przed publicznymi wystąpieniami, czy wręcz przeciwnie, lubicie występować i nie macie większej tremy?
Zazwyczaj czuję tremę, zresztą chyba każdy czuje, ale to mnie raczej mobilizuje niż przeraża.
pola napisał/a:
Jak postrzegacie ludzi, którzy w trakcie występu denerwują się? Wychodzicie i nie oglądacie przedstawienia/wykładu/przemowy czy zachęcacie brawami?
Raczej obserwuję przebieg sytuacji. Bo osoba zdenerwowana jest onieśmielona tym, że tak dużo osób na nią patrzy, a gdy zaczną jeszcze bić brawa, to może ją kompletnie speszyć.
_________________ ,,Czasem udaje mi się napisać świetny tekst.. potem słyszę w głowie cudowną muzykę... Myślę sobie - o rany, to jest lepsze niż Led Zeppelin! Wracam do domu, puszczam płytę i uświadamiam sobie, cholera, to był Led Zeppelin..." - Axl Rose
Juz tyle razy wystepowalam publicznie(nie tylko w szkole) że nei jest to dla mnie stres. Oczywiście zależy od tego co miałabym robić. Jak na razie nei trafiło sie nic przez co miałabym sie stresować. Coś nie wyjdzie? Trzeba występować dalej, nei zwracajac uwagi a ludzie zaraz zapomną. Już od rpzedszkola musiałam występować, kiedys lubiłam się pokazywać, w gimnazum mi przeszło. Ani tego nie lubię, ani lubie, jest mi obojętne. Jeśli trzeba to wystąpie.
_________________ To nie my przychodzimy na świat, lecz świat przychodzi do nas. Urodzić się, znaczy tyle, co dostać cały świat w prezencie
Zależy jakie to wystąpienia:)
Gdy mam spiewać to jest ok, bo jest to coś co lubię, chcociaz wiem że w każdej chwili mogę się pomylić, (co nie raz się zdarzało) ale tremy nie mam. No ale jak trzeba coś recytować to wtedy już jest gorzej:)
_________________ ...czasem trzeba zamilknąć,
żeby zostać wysłuchanym ...
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Nie możesz ściągać załączników na tym forum