z chęcią bym zmieniła ilość uczniów w jednej klasie 24 w góre to zdecydowanie za dużo , wprowadziłabym szafki w szkołach ( o ile Polacy potrafiliby se o nie zadbać) co do reszty to raczej zostawiłabym tak jak jest, choć jak znam życie połowy naszych propozycji zmian nie wejdzie w życie
_________________ skończy się pokolenie JP2 zacznie sie pokolenie analfabetów
Gość kradnie orzeszki ze snikersów
Po pierwsze zakres materiału. Po cholerę wałkować co rok to samo?
Przykład? Historia. Zamiast wziąść się za historię Polski, to my znowu po raz setny wałkujemy starożytny Egipt czy Mezopotamię. A potem ludzie nie wiedzą, kiedy była II wojna światowa ;P
Inny przykład - Angielski. Powinien być prowadzony przez osoby pochądzące z Angli, lub dłużej tam przybywające, a nie przez nauczycieli, którzy nie mają nawet tytułu magistra. A potem co rok uczymy się czterech podstawowych czasów i nic więcej.
W klasach profilowanych w liceum ograniczyłabym liczbę godzin przedmiotów, które mi się w góle w życiu nie przydadzą. Dajmy na to biol-chem i 2 godziny historii w tygodniu przez 3 lata.
Wywaliłabym jeszcze religię z przedmiotów wliczanych do średniej.
To chyba na razie tyle moich zmian
_________________ `Żyj tak, aby Twoim znajomym zrobiło się nudno, gdy umrzesz...`
Jesteśmy stworzeni z dwóch kontrastujących idei: miłości i strachu. Wybierz jedno z nich i żyj.
Axl Rose
Ale osobiście zreformowałbym też oceny. Zamiast nich procenty. Bo czesto się zdarza, że do oceny wyżej brakuje nam 0,5 i szczerze wątpie ze to 0,5 punkta świadczy o tym, że umiemy na 3 a nie na 4.
_________________ W życiu nie ma prób, od razu zaczyna się przedstawienie. ;)
Ja bym proponowała :
- zanim nauczycel zacznie swoją pracę wysłać go na jakieś testy i sprawdzić czy on się w ogóle nadaje i umie radzić sobie z dzieciakami, taki test przeprowadzać np co 4 lata. Często jest tak że nauczyciele mają nie pokolei w głowie i spotkałam już wiele którzy się po prostu nie nadają i nie umią sobie radzić,
-zaostrzyć kary dla uczniów którzy w jakiś tam sposób łamią regulamin,
- ograniczyć ilość osób w klasie np d0 25 osób,
hmm. i co by tu jeszcze.. jak coś wymyślę to dodam
_________________ ...czasem trzeba zamilknąć,
żeby zostać wysłuchanym ...
A potem ludzie nie wiedzą, kiedy była II wojna światowa ;P
Inny przykład - Angielski. Powinien być prowadzony przez osoby pochądzące z Angli, lub dłużej tam przybywające, a nie przez nauczycieli, którzy nie mają nawet tytułu magistra. A potem co rok uczymy się czterech podstawowych czasów i nic więcej.
A np. z angielskim zrobiłabym tak iż zmieniłabym materiał. Zamiast jakiś słówek, które potem i tak niektórzy nie potrafią ich posklejać w zdania wolałabym, aby uczyli angielskiego potrzebnego do komunikacji:), czyli codzienna rozmowa:) a nie czytanki i jakieś bzdety i ćwiczenia:)
BlackSmile napisał/a:
Dajmy na to biol-chem i 2 godziny historii w tygodniu przez 3 lata.
wydje mi się że tego się nie da zmienić bo każdy przedmiot powiien mieć jakies minimum przerobionego materiału. Nikt nie powiedział że jak ktoś idzie na biol-chem. to potem nie może iśc na politologie archeologie itp :) dlatego te minimum z przedmiotów ogólnych bym zatrzymała :)
a co mi się nie podoba? nonsensem i kompletny niewypał to liceum profilowane o jakiś profilach zawodowych typu administracyjno-ekonomiczny, transport i ekspedycja, kreowanie ubioru itp.
Może to niektóre osoby interesuje ale ucząc się do w takim liceum na koszt przedmiotów ogólnych potrzebnych do matury są inne zawodowe:) a gdy kończysz takie liceum z tych przedmiotów zawodowych nie masz nic- bo wykształcenie masz i tak ogólne. Dlatego dla mnie to kiszka :)
Bardzo podoba mi się pomysł (jak w panuje w niektórych stanach USA) że uczniowie musza sobie wybrać dwa przedmioty wedle swoich zainteresowań na które chcą chodzić np. malarstwo, astrologia itp itd :):) myślę ze to niektórym pozwoliłoby rozwinąć swoje pasje i znaleźć zainteresowania.
Ale osobiście zreformowałbym też oceny. Zamiast nich procenty. Bo czesto się zdarza, że do oceny wyżej brakuje nam 0,5 i szczerze wątpie ze to 0,5 punkta świadczy o tym, że umiemy na 3 a nie na 4.
Przecież istnieje takie coś jak przelicznik punktów na procenty i według nich ustala się oceny [np. od 70% - ocena dobra].
buziak napisał/a:
aby uczyli angielskiego potrzebnego do komunikacji:), czyli codzienna rozmowa:) a nie czytanki i jakieś bzdety i ćwiczenia:)
U mnie akurat często rozmawiamy po angielsku na lekcjach
buziak napisał/a:
Nikt nie powiedział że jak ktoś idzie na biol-chem. to potem nie może iśc na politologie archeologie itp :) dlatego te minimum z przedmiotów ogólnych bym zatrzymała :)
A ja mam inne zdanie. Jeżeli ktoś lubi matematykę, ma umysł ścisły, to po co ma się katować przedmiotami humanistycznymi?
Istnieje jeszcze takie coś, jak przeniesienie do innej klasy.
_________________ `Żyj tak, aby Twoim znajomym zrobiło się nudno, gdy umrzesz...`
Jesteśmy stworzeni z dwóch kontrastujących idei: miłości i strachu. Wybierz jedno z nich i żyj.
Axl Rose
W sumie wszystkie zmiany, które ja bym wprowadziła to już wymieniliście. Bym zmieniła :
- Mniej osób w klasach
- Języków obcych powinna uczyć osoba, wykształcona w tym kierunku, umeijąca dobrze dany język, a nie tylko lekcje więcej niż uczniowie
- Nauczyciele powinni lubić robić to co robią. Żeby robic coś dobrze nie wystarczy tylko umieć, lecz także to lubić. No ale umeić tez powinni.
BlackSmile napisał/a:
Przecież istnieje takie coś jak przelicznik punktów na procenty i według nich ustala się oceny [np. od 70% - ocena dobra].
Tak, ale jak będziesz miała 69% to dostaniesz 3, a nie 4.
_________________ "Najbardziej straconym dla człowieka jest dzień, w którym się nie śmiał."
Tak, ale jak będziesz miała 69% to dostaniesz 3, a nie 4.
Dostaniesz 3+, albo 4-
No to jak Wy sobie to wyobrażacie? Ja ktoś będzie miał 68%, to też będzie oburzony, że ten co miał 69% dostał to samo, co ten co miał 70%. Później włączy się w kłótnie ten co miał 67%, 66% i tak dalej :P
_________________ `Żyj tak, aby Twoim znajomym zrobiło się nudno, gdy umrzesz...`
Jesteśmy stworzeni z dwóch kontrastujących idei: miłości i strachu. Wybierz jedno z nich i żyj.
Axl Rose
No to jak Wy sobie to wyobrażacie? Ja ktoś będzie miał 68%, to też będzie oburzony, że ten co miał 69% dostał to samo, co ten co miał 70%. Później włączy się w kłótnie ten co miał 67%, 66% i tak dalej :P
No właśnie.
A gdyby były same procenty, takiego czegoś by nie było (:
_________________ "Najbardziej straconym dla człowieka jest dzień, w którym się nie śmiał."
buziak napisał/a:
Nikt nie powiedział że jak ktoś idzie na biol-chem. to potem nie może iśc na politologie archeologie itp :) dlatego te minimum z przedmiotów ogólnych bym zatrzymała :)
A ja mam inne zdanie. Jeżeli ktoś lubi matematykę, ma umysł ścisły, to po co ma się katować przedmiotami humanistycznymi?
Istnieje jeszcze takie coś, jak przeniesienie do innej klasy.
no tak tylko w klasie humanistycznej masz podstawy matematyki zazwyczaj czyli te minimum jakie przewiduje materiał na szkole średnią (jezeli ktoś idzie do szkoły średniej to takąś minimalną wiedze musi mieć z przedmiotów ogólnych)
tym bardziej że np przez 2 h w tygodniu przez 3 lata to historia tylko na poziomie podstawowym- i tylko podstawy same bo przez taki zakres godzin cudow nikt się nie nauczy:)
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Nie możesz ściągać załączników na tym forum