Jak wasi rodzice podchodzą do waszej szkolnej edukacji, pilnują byście się uczyli i odrabiali lekcje, czy jest im to całkowicie obojętne?
Pomagają wam jakoś w nauce i lekcjach?
Mówicie im o każdej swojej ocenie?
_________________ ...czasem trzeba zamilknąć,
żeby zostać wysłuchanym ...
Jak byłam mniejszą dziewczyną w czasie podstawówki to z mamą zazwyczaj rozwiązywałam zadania domowe itd. Później to nauką zajmowałam się sama, pytam tylko jeśli czegoś naprawdę nie umiem. Oczywiście, chcą abym osiągała dobre wyniki w nauce, bo sukcesy w nauce to dla niech także sukces. Ogólnie mówię prawie o wszystkich ocenach, bo co tu ukrywać jak na wywiadówce i tak się dowiedzą.
Przemek
Wiek: 18 Posty: 269 Wysłał 1 piw(a) Skąd: Luboń
9.19 Punktów
Wysłany: 2008-12-30, 12:15
Ja jak byłem mały, to z tatą robiłem prace domowe. Gdzieś tak od IV klasy zaczynałem robić sam. Zawsze na zebraniach chodziła moja mama. Tata nigdy, ani razu nie był na zebraniu. I nawet lepiej, bo jakby się dowiedział, że coś mi nie idzie z ocenami, albo, że wariuje, to miałbym (za przeproszeniem) przesrane!
Nie uczę się dla rodziców, tylko dla siebie. I oni doskonale o tym wiedzą ;)
Nie wtrącają się, nie narzekają, bo w sumie nie mają powodów. Jeżeli jestem całe popołudnie poza domem, albo przed kompem, to oczywiście trochę pogadają, że się nie uczę, ale przestaną ;)
Czy pomagają... Raczej nie. Mama tylko czasem przy wypracowaniu z polskiego.
Nie mówię o każdej ocenie. Po co? I tak się dowiedzą ;)
_________________ `Żyj tak, aby Twoim znajomym zrobiło się nudno, gdy umrzesz...`
Jesteśmy stworzeni z dwóch kontrastujących idei: miłości i strachu. Wybierz jedno z nich i żyj.
Axl Rose
Ja mówię o każdej złej ocenie, dobrymi się nie chwalę bo nie widzę potrzeby, a o tych złych niech wiedzą. Kiedyś mówiłam o wszystkich teraz nawet sama zapominam co i za co dostałam:) Poza tym lubię jak rodzice chodzą na zebrania:)
I oczywiście całe życie powtarzają mi że uczę się dla siebie, nie dla nich i nie dla nauczycieli. Ale gonić do nauki to mnie gonią:)
Kiedyś chodziłam do nich żeby mi pomagali w zadaniach z matmy, bo tylko to im wychodziło. Fizyka i chemia to dla nich czarna magia tak jak i dla mnie.
A no i lubię do nich chodzić żeby mnie przepytali z jakiegoś przedmiotu:)
_________________ ...czasem trzeba zamilknąć,
żeby zostać wysłuchanym ...
W sumie, to moja wypowiedź będzie podobna do Waszych wypowiedzi. Więc... w podstawówce odrabiałam lekcje z mamą. Oczywiście sama wszystko robiłam a mama tylko poprawiała jak zrobiłam błąd. Kiedy przestałam odrabiać zadania z mamą? Nie pamiętam :p chyba to było dawno temu. W gimnazjum jeszcze prosiłam wujka o pomoc z fizyki, bo nie umiałam pojąć tego przedmiotu za nic. Jednak wujek zawsze pomógł i było dobrze. A teraz? Teraz robię wszystko sama. Jak nie potrafię, to nie robię. Zeszyt rzucam w kąt i tyle. O ocenach teraz też nie mówię rodzicom. Dowiedzą się jak pójdą na wywiadówkę i dostaną karteczkę z ocenami. Pozrzędzą sobie wtedy, że mam tam jakieś jedynki... ale jakoś ich to nie rusza :)
_________________ <3
... Kocham Cię już wiem
Jedno słowo, cichy szept
Kocham Cię już wiem
Jedno słowo a tyle mieści się ...
ja mma tak moi rodzice mi nie pomagają bo w sumie nie potrzebuje ich pomocy chyba że potrzebuje ale to raz na sto lat już jest a co do ocen to mówię im jak mnie coś najdzie albo była bardzo odbra ocena w ogóle na tle klasy to się im chwalę z zebrań przychodzą w miarę zadowoleni choć ja nie wiem czego ode mnie wymagją skoro w życiu dostałam tylko jedną pałę a teraz nie mam żadnej dwói tylko parę trój z jakieś 5 na wszystkie przedmioty
_________________ It's true that I dream less often
I'm not ashamed
Of that long December
The goodness bound by Satan it has been torn
With this baby's precious brow ready for thorns
In your masterpiece beautiful
You speak the unspeakable through
I love you too
Jak wasi rodzice podchodzą do waszej szkolnej edukacji, pilnują byście się uczyli i odrabiali lekcje, czy jest im to całkowicie obojętne?
Mama nie mówi mi jak mam się uczyć - wymaga tylko dobrych ocen. Zawsze ma zawyżone wymagania, czasem mam wrażenie, że nawet jakbym miała średnią 6.0 to by się mogła do czegoś przyczepić... I zawsze jest, że się uczę za mało.
Buka napisał/a:
Pomagają wam jakoś w nauce i lekcjach?
Jak byłam młodsza, to pomagali. A teraz jakoś nie potrzebuję. Jak czegoś nie umiem (rzadko się zdarza ), to mi koleżanki wytłumaczą.
Cytat:
Mówicie im o każdej swojej ocenie?
Raczej tak.
_________________ ,,Czasem udaje mi się napisać świetny tekst.. potem słyszę w głowie cudowną muzykę... Myślę sobie - o rany, to jest lepsze niż Led Zeppelin! Wracam do domu, puszczam płytę i uświadamiam sobie, cholera, to był Led Zeppelin..." - Axl Rose
Rodzice mnie nie pilnują od końca podstawówki.
Kiedyś pomagali w lekcjach a teraz to i tak do nich nie ide bo i tak zrobie po swojemu ;))
A co do ocen? owszem mamie mówie o każdej tacie o większości ^^ :)
_________________ W życiu nie ma prób, od razu zaczyna się przedstawienie. ;)
Ostatnio trochę zaczyna mnie wkurzać "zaangażowanie" rodziców w moją naukę.
Wystarczy że zacznę tylko czytać książkę, albo siądę przez komputerem to od razu słyszę "byś się pouczyła". Tym bardziej mnie to denerwuje bo moim braciom nic nie mówią, a oni to się w ogóle nie uczą. Ale cóż, mimo że siedzę przy książkach, to no i tak wychodzi na to że się nie uczę :)
_________________ ...czasem trzeba zamilknąć,
żeby zostać wysłuchanym ...
Moi rodzice zawsze byli zainteresowani moją nauką, słuchali mnie, jak przychodziłam do domu i opowiadałam lekcje. Do tej pory zadarza mi się dzwonić do mamy po wyjątkowo ciekawym wykładzie, żeby podzielić się nowinkami ze świata nauki (: Zawsze też mnie wspierali, motywowali i zachęcali do poszukiwań, chociaż nigdy nie czułam presji (takiej, że nie mogę ich zawieść), bo po prostu sama byłam chorobliwie ambitna i musiałam mieć najlepsze oceny dla własnej satysfakcji. I nikt mi nigdy nie pomagał w lekcjach, już od małego odbierałam to, jako pewnego rodzaju upokorzenie (bo wiedziałam, że jestem w stanie dojść do wszystkiego sama, skoro miałam książki i notatki ze szkoły), no a w podstawówce nie było niczego na tyle trudnego, żeby ktoś mi musiał odrabiać lekcje (przecież mama mi nie narysuje szlaczków pod tematem )
Mam nadzieję, że będę taka sama dla moich dzieci pod tym względem, jak moi rodzice, bo spisali się rewelacyjnie.
_________________ Quidquid latine dictum sit, altum videtur
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Nie możesz ściągać załączników na tym forum