Więc tak:
Moja matka chrzestna była żoną mojego wujka. Była - rozwiedli się. I nie widzę jej od 8. roku życia.
Mój ojciec chrzestny mieszka z moja babcią, więc widzę go 1-2 razy na miesiąc. Gdy przyjeżdżam ogranicza się do powiedzenia "cześć". I na tym nasz kontakt się kończy. Ja go nie obchodzę, on nie obchodzi mnie. Jakbym mogła, to bym go zmieniła na mojego kochanego wuja
_________________ ,,Czasem udaje mi się napisać świetny tekst.. potem słyszę w głowie cudowną muzykę... Myślę sobie - o rany, to jest lepsze niż Led Zeppelin! Wracam do domu, puszczam płytę i uświadamiam sobie, cholera, to był Led Zeppelin..." - Axl Rose
Matka chrzestna - moja ciocia, mieszka na tej samej ulicy co ja i uczy w szkole, do której chodzę, więc widzę ją prawie codziennie. Kontakt z nią mam niezły.
Ojciec chrzestny - brat taty, też go lubię ;]
Co jeszcze mam napisać? :P
_________________ `Żyj tak, aby Twoim znajomym zrobiło się nudno, gdy umrzesz...`
Jesteśmy stworzeni z dwóch kontrastujących idei: miłości i strachu. Wybierz jedno z nich i żyj.
Axl Rose
Moja chrzestna mieszka w Stanach Zjednoczonych, więc z racji odległości nie często się widujemy, ale zawsze pamięta o moich urodzinach, imieninach i innych większych okazjach. Chciałabym bardzo aby przyjechała na mój ślub, no ale jeżeli nie będzie mogła to zrozumiem.
Z moim chrzestnym ojcem natomiast nie specjalnie ciepłe mam stosunki ograniczamy się tylko do potrzebnych uprzejmości typu przywitanie. Nigdy nie pamięta o moich urodzinach bo nigdy nie dostałam od niego życzeń urodzinowych itp. Itd. Na moją komunie świętą również nie przybył bo wolał iść do dziewczyny :P w każdym bądź razie nie zdecydowałam się za zaproszenie go na własny ślub wbrew opinii moich rodziców.
Moja matka chrzestna mieszka niedaleko mnie, bo aż wioska obok... Ale widuję ją tylko na swoich urodzinach. Kiedyś bywało, że przebywała u mnie częściej. Ale Od jakiegoś czasu, tak jak mówię, widzę ją tylko w swoje urodziny.
Ojciec chrzestny... A kto to taki? Nie no, żartuje. Mam, ale od śmierci dziadka (czyli jego ojca) nie mam z nim żadnego kontaktu. Czyli 7 lat. No i tyle :)
_________________ <3
... Kocham Cię już wiem
Jedno słowo, cichy szept
Kocham Cię już wiem
Jedno słowo a tyle mieści się ...
Jakoś nie szczególnie przepadam za moją chrzestną. Jest kuzynką mojej mamy, mieszka niedaleko mnie, prawie w ogóle się nie widzimy. Ostatni raz dostałam coś od niej na komunię. Od tamtej pory żadnych prezencików( a szkoda, bo lubię prezenty). Gdy ją widzę to idę jak najdalej niej. Nie pamiętam żebym kiedyś zamieniła z nią więcej niż 3 zdania. No ale pomalutku, pomalutku i będzie moja 18-nastka. I wtedy będę musiała się wysilić i ją zaprosić a później mieć dobrą minę siedząc z nią w jednym pomieszczeniu;)
Chrzestny to brat mojej mamy, alkoholik. Też go nie lubiłam, bo nigdy nic od niego nie dostałam;)) Ale około roku temu prawie stracił życie i coś mu się odmieniło, od tego czasu nie pije. I teraz gdy dostanie wypłatę to zawsze mi podrzuci parę dych. Widzę go bardzo często, on nie ma ani żony ani dzieci ma tylko siostrę i mamę więc widzimy się aż za często.
Ogólnie to zawsze zazdrościłam moim braciom bo oni mają wspaniałych chrzestnych. Chrzestna jednego z braci jest bardzo bogata i na dodatek wyszła za mąż za bogatego faceta. Więc gdy tylko spotka mojego brata, to brat się cieszy ogromnie bo dostaje ogromną kasę. Na swoją 18-nastkę dostał od nich cholernie dużo kasy. Drugiego brata chrzestni też są w porządku, tylko moi to jakiś nie wypał;)
_________________ ...czasem trzeba zamilknąć,
żeby zostać wysłuchanym ...
Buka, po Twojej wypowiedzi można wywnioskować, że jesteś materialistką i w pewnym sensie samolubem.
Zależy Ci na prezentach i kasie czy na rodzinie? Rodzice chrzestni wcale nie mają obowiązku dawania nam pieniędzy. Mają nas wspierać i pomagać w trudnych chwilach.
_________________ `Żyj tak, aby Twoim znajomym zrobiło się nudno, gdy umrzesz...`
Jesteśmy stworzeni z dwóch kontrastujących idei: miłości i strachu. Wybierz jedno z nich i żyj.
Axl Rose
Buka, po Twojej wypowiedzi można wywnioskować, że jesteś materialistką i w pewnym sensie samolubem.
Zależy Ci na prezentach i kasie czy na rodzinie? Rodzice chrzestni wcale nie mają obowiązku dawania nam pieniędzy. Mają nas wspierać i pomagać w trudnych chwilach.
ależ ja jestem materialistką i samolubem.
No właśnie rodzice chrzestni mają nas wspierać w trudnych chwilach, tylko że moi mnie nigdy nie wspierali, ani duchowo ani też i materialnie. Wiesz, kiedy chorowałam i musiałam brać bardzo drogie leki to moja chrzestna nawet się nie spytała moich rodziców czy może jakoś pomóc. I jestem materialistką, a pomoc materialna to też pomoc.
_________________ ...czasem trzeba zamilknąć,
żeby zostać wysłuchanym ...
Wiesz, w poprzednim poście pisałaś tylko o kasie i prezentach, więc odebrałam go, jak odebrałam. Nie obraź się przez to na mnie ;]
Jeżeli mówisz, że Twoi chrzestni Cię olewają, to źle o nich świadczy.
Chyba nikt nie zmusił ich do bycia Twoimi rodzicami chrzestnymi na siłę, prawda? Sami wiedzieli na co się decydują.
_________________ `Żyj tak, aby Twoim znajomym zrobiło się nudno, gdy umrzesz...`
Jesteśmy stworzeni z dwóch kontrastujących idei: miłości i strachu. Wybierz jedno z nich i żyj.
Axl Rose
Chyba nikt nie zmusił ich do bycia Twoimi rodzicami chrzestnymi na siłę, prawda? Sami wiedzieli na co się decydują.
ponoć jak byłam małym dzieckiem to moja chrzestna często mnie odwiedzała, bo wiadomo bobasy są takie słodkie itp. A poza tym słyszałam że nie można odmawiać jak ktoś kogoś poprosi żeby został chrzestnym (przesąd i w ten przesąd w tamtych czasach wierzono).
BlackSmile napisał/a:
Wiesz, w poprzednim poście pisałaś tylko o kasie i prezentach, więc odebrałam go, jak odebrałam.
nie miałam co innego pisać, bo ich mało znam i tylko to mi najbardziej tkwi w pamięci, gdyż naprawdę jestem materialistką.
BlackSmile napisał/a:
Jeżeli mówisz, że Twoi chrzestni Cię olewają, to źle o nich świadczy.
ja nawet nie mam do nich o to żalu, bo oni mają własne życie i rodziny. (znaczy się chrzestna, bo chrzestny ma tylko nas). Nawet mi to jakoś bardzo nie przeszkadza że chrzestna mnie olewa, bo nie czuję już potrzeby utrzymywania z nią dobrych stosunkó, nic na siłę nie będę robić;)
BlackSmile napisał/a:
Nie obraź się przez to na mnie ;]
Nie umiem się obrażać za to że ktoś zauważył coś istotnego i prawdziwego;)
_________________ ...czasem trzeba zamilknąć,
żeby zostać wysłuchanym ...
. A poza tym słyszałam że nie można odmawiać jak ktoś kogoś poprosi żeby został chrzestnym (przesąd i w ten przesąd w tamtych czasach wierzono).
ja też słyszałam i do dzisiejszego dnia obowiązuje zasada iż dziecku się nie odmawia.
Dlatego też moim zdaniem wybór chrzestnych to trudna decyzja i należy zrobić to w miarę rozsądnie i po długich zastanowieniach. Nie chodzi o pomoc materialną, czasami same zainteresowanie dzieckiem daję ogromną radość. A odbębnić swoją role tylko w kościele przy chrzcie to stanowczo za mało moim zdaniem.
A poza tym słyszałam że nie można odmawiać jak ktoś kogoś poprosi żeby został chrzestnym (przesąd i w ten przesąd w tamtych czasach wierzono).
Moja mała kuzynka miała chrzest jakoś rok temu. Jej rodzice poprosili kogoś na chrzestnego i właśnie ten kto odmówił.
Jak ten ktoś wie, że sobie nie poradzi w takiej roli, to lepiej na samym początku to powiedzieć, a nie potem zaniedbywać chrześniaka
_________________ `Żyj tak, aby Twoim znajomym zrobiło się nudno, gdy umrzesz...`
Jesteśmy stworzeni z dwóch kontrastujących idei: miłości i strachu. Wybierz jedno z nich i żyj.
Axl Rose
No ja jestem chrzestną i moim zdaniem hm zła matka ze mnie (: Bo po pierwsze -- wierząca nie jestem, więc z krzewieniem wiary trudno. A po drugie, mój maluch mieszka bardzo daleko i po prostu po chrzcinach widziałam go dokładnie raz. Schodki się zaczną pewnie przy komunii, to już za 4 lata, jak dobrze liczę, więc chyba powinnam już zacząć zbierać pieniążki.
A wracając do głównego tematu -- to moją matką chrzestną jest siostra mojej mamy, więc wiadomo, mamy dobry kontakt (nie zapomniała nigdy o moich urodzinach, imieninach, jest właściwie w każdej ważnej chwili mojego życia). Bardzo sympatyczna kobieta, wprawdzie nie we wszystkim się zgadzamy (na przykład ciężko jej przeżyć to, że mieszkam z chłopakiem, ale zaciska zęby), lubię ją.
Mój ojciec chrzestny jest za to z dalszej rodziny, jest bardzo dobrym lekarzem (więc zawsze w jakiś sposób go podziwiałam) i on jest tak "od święta", tzn. czasem jest, czasem go nie ma -- też dość daleko mieszka. Też go bardzo dobrze wspominam, no ale, trudno powiedzieć, żeby brał czynny udział w moim życiu.
_________________ Quidquid latine dictum sit, altum videtur
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Nie możesz ściągać załączników na tym forum