Jakbym powiedziała, że żałuję, że się np. całowałam i robiłam wiele innych rzeczy i jeszcze wspomniała o mocnym postanowieniu poprawy, to byłoby kłamstwo.
Spowiedź byłaby nie ważna, więc dobrze, że tego nie robisz.
_________________ `Żyj tak, aby Twoim znajomym zrobiło się nudno, gdy umrzesz...`
Jesteśmy stworzeni z dwóch kontrastujących idei: miłości i strachu. Wybierz jedno z nich i żyj.
Axl Rose
Spowiedź byłaby nie ważna, więc dobrze, że tego nie robisz.
Wiem, może kiedyś poczuję potrzebę pójścia do komunii, ale w chwili obecnej nie wiem nawet jakbym rozwiązała ten problem, a później np. w małżeństwie ze stosowaniem antykoncepcji.
_________________ "Proszę nie mów muszę odejść, tyle jeszcze na nas czeka.
Nawet jeśli to co było już nie wróci,
nawet jeśli dziś już nic to nic nie znaczy."
Z tego co wiem (albo się mylę) w przykazaniach nie było nic o bara bara przedmałżeńskim. A przykazania są chyba najważniejsze i to je trzeba przestrzegać.
"nie" dla seksu przedmałżeńskiego to "wymysł" nie Boga(tak raczej) tylko ludzi. Jak już wspomniałam to dla mnie najważniejsze są zasady wyznaczone przez Boga.
I nie sądzę że to wyrokuje i mówi że nie jestem katoliczką. Wierzę w jednego Boga, nie kradnę/zabijam/cudzołożę, pamiętam by dzień święty święcić i wszystko inne z tych 10. A seks przedmałżeński no i tak dopuszczam no i tak:)
_________________ ...czasem trzeba zamilknąć,
żeby zostać wysłuchanym ...
Wiecie co, przeraża mnie fakt, że pełno osób uważa, że lepiej spróbować seksu przed ślubem, bo jak wybranek nie okaże się bogiem seksu to go można wyrzucić na śmieci. To czy ludzie decydują się na współżycie jest moim zdaniem wynikiem ich dojrzałości, a nie tego, że chcą spróbować tego grzechu miłości (uprzedzając uwagi, nie mam na myśli grzechu kościelnego). Jeśli zdecydowałabym się na seks przed ślubem (chociaż wiem, że tego nie zrobię i mój chłopak to szanuje, być może dlatego, że sam tak uważa) to wiedząc, że jest to grzechem kościelnym, przed ślubem musiałabym się z niego wyspowiadać. Tu mam na myśli odpowiedzialność. Seks nie jest tylko fizyczną przyjemnością ani karuzelą hormonów.
Wiecie co, przeraża mnie fakt, że pełno osób uważa, że lepiej spróbować seksu przed ślubem, bo jak wybranek nie okaże się bogiem seksu to go można wyrzucić na śmieci.
Mnie też to przeraża. Niektórzy mówią, że lepiej jest się w tej kwestii rozczarować przed ślubem niż po ślubie. Moim zdaniem jeśli się kogoś naprawdę kocha, to nie stawia się za priorytet jego umiejętności w łóżku i takie rozczarowanie nie istnieje.
_________________ "Proszę nie mów muszę odejść, tyle jeszcze na nas czeka.
Nawet jeśli to co było już nie wróci,
nawet jeśli dziś już nic to nic nie znaczy."
oczywiście, że nie tylko o to. ale nie oszukujmy się, że seks nie jest ważny, bo jest, i jak coś w tej sferze nie gra, to inne rzeczy też potrafią się szybko zawalić.
bo myślicie, że np. facet, który kocha się oziębłą dziewczyną, która wiecznie na seks nie ma ochoty i ma zwykle minę cierpiętnicy, będzie z tego zadowolony? albo on liczy na jakieś eksperymenty, różne pozycje, różne rodzaje seksu, a ona jest konserwatywna i wcale się na to nie zgadza -- to myślicie, że w pewnym momencie nie postanowi spróbować czegoś nowego i jej nie zdradzi? Owszem, nie mówię, że zrobi to rok po ślubie, albo od razu, no ale może się tak zdarzyć, że w końcu tego nie wytrzyma, będzie tak rozgoryczony, że w końcu zapłaci prostytutce, albo wypije kieliszek za dużo i straci nad sobą kontrolę. Takie rzeczy się zdarzają (oczywiście także wśród ludzi, którzy się "wypróbują" przed ślubem).
ja wiem, że bym tego nie zrobiła, nie zdecydowałabym się na ślub nie sprawdziwszy uprzednio, czy facet nie jest w łóżku jakimś psycholem
btw. nikt się nie rodzi bogiem seksu, do tego potrzeba trochę praktyki.
no ale ok, mogę sobie tak mówić, bo nie dochodzi mi kwestia "grzechu kościelnego". :P
_________________ Quidquid latine dictum sit, altum videtur
Ja nie opowiem się po żadnej stronie, bo to jest sprawa indywidualna.
Wiadomo, że nie wtrącam się w czyjeś życie intymne.
Powiem tak: seks musi być z miłości. Bo jeśli tej miłości nie ma to co w takim razie jest?
Zwykłe pożądanie, namiętność? Namiętność istnieje w każdym z nas, ale trzeba nauczyc się nad tym panować. Ważne, żeby chodzić do łóżka z kimś, kogo się kocha.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Nie możesz ściągać załączników na tym forum