Uciekliście kiedyś z domu? Jeśli tak, to dlaczego? Ile mieliście lat? Co się potem stało?
Jeśli nie, to czy mieliście kiedyś takie myśli? Żeby wyjść z domu i nie wrócić?
Czy było aż tak źle?
_________________ Posłuchaj. Gdyby mi się ziemia rozstąpiła pod nogami... rozumiesz? Gdyby mi niebo miało zawalić się na łeb - nie cofnę się, rozumiesz? Za takie szczęście oddam życie...
Szczerze powiem ze nigdzy nie myslalam o takiej ucieczce z domu:)
moze dlatego ze bardziej badz gorzej dogadywalam sie z rodzicami:):)
a jak sie poklocilam (byla jedna taka powazniejsza splrzeczek)
to ucieklam z chaty to fakt- ale moi rodzice wiedzieli ze wyszlam bez informacji:P
zwialam do faceta:):) ale ten ocywscie konfidencik maly musial zadzwonic do rodzicow i im powiedziec ze dzis spie u niego (bo stwierdzil zeby sie nie martwili)
i to taka niby moja ucziecka byla o ktorej rodzice wiedzieli i mialam ich przyzwolenie
Ja myslałam o takich ucieczkach nawet kiedys chciałam ale nie uciekłam. Głównym powodem takich mysli albo chęci był jest ... moj ojciec ... tak on mnie moze drażnić ze jak sie z nim kłóce to mam ochote cos mu zrobic wiem brzmi to dziwnie ale jeszcze do tej pory nic mu nie zrobiłam i jakoś sie powstrzymuje. Jak juz sie z nim kłóce to mówie wszstko co mi na jezyk wpadnie wiec bardzo wtegy przeklinam bo tego to juz nie potrafie opanowac. I podejrzewam ze jak bym uciekła z domu to nie było by tak jak na filmach ze rodzice sie ciesza ze wróciłam tylko jeszcze gorszy bym miała przypał niz to warte .. ;/
_________________ " ... To Wszystko Minęło, Nigdy Już Nie Wróci ... " ;D
Nigdy nie uciekłam. I nie zamierzam. Jako małe dziecko, po tym jak rodzice na mnie nakrzyczeli snułam plany ucieczki, zeby się na na nich zemścić. Jednak to były tylko dziecięca plany, których nigdy nie wprowadziłam w życie :)
_________________ „Kiedy idę, to idę, i tyle. (…)Bo nie żyję ani w przeszłości, ani w przyszłości. Dla mnie istnieje tylko dzisiaj i nie obchodzi mnie nic więcej. Jeśli kiedyś uda ci się trwać w teraźniejszości, staniesz się szczęśliwym człowiekiem.”
Ucieczka? = nieee
Wymykanie sie z domu - yeees...
Uciekac nie miałam po co, za dobrze mi w domu, ale co noc sie przez 4 miesiace wymykalam, a jak nie co noc to prawie... albo co 2, 3 noce ;D:D . . . az wkoncu mnie brat zlapal... ale spoko, pozniej i tak robiłam to samo.. ;p
Dlaczego? - głupota i chlopak... ;p
_________________ ♥ Why do all good things come to an end? :((( ♥
aaa nioo tak to wiadomee .... :) wymykać sie z domu lubię i tak w nocy wracać:) a jeśli to robiłam to pewnie dla kogoś ..:) ale teraz to w moim wieku o to pytać sie nie trzeba:) pozdrawiam
Nigdy nie uciekłam z domu, aczkolwiek zdarzało się że chciałam i nawet teraz czasami chcę.
Zdarza mi się że mam chęć wyjść z domu i nie wracać przez jakiś czas, ale powstrzymuje mnie to że nie mam dokąd.
Nie jest to spowodowane jakimiś poważnymi kłótniami czy coś. Czasami mam poprostu dość i potrzebuję być sama. Czasami sobie z czymś nie radzę jest mi źle i wtedy takie to właśnie myśli mnie nachodzą
_________________ ...czasem trzeba zamilknąć,
żeby zostać wysłuchanym ...
_________________ ,,Czasem udaje mi się napisać świetny tekst.. potem słyszę w głowie cudowną muzykę... Myślę sobie - o rany, to jest lepsze niż Led Zeppelin! Wracam do domu, puszczam płytę i uświadamiam sobie, cholera, to był Led Zeppelin..." - Axl Rose
Nigdy nie uciekałem a wymykać sie nie musiałem bo i tak robiłem to co chciałem :) Odkąd pamiętam nie miałem jakiś tam ograniczeń czasowych na powrót do domu :)
nigdy nie uciekłam, choć poarę razy nawet chciałam po kłótni parę razy mówiłam że sobie pódę parę razy tak cholernie chciałam wyjśc przed siebiei nie wrócić... ogólnie osttanio czytałam ksiązki o uciekinierkach życie na 'gigancie' nie jest porste często szybko kończy się kasa nawet za syzbko nie mają odwagi wróić więc zostają na ulicy, żebrzą, do prostytucji się posuwają, pija, ćpają i nie jest fajnie głównie osoby które uciekają są zbyt słabe i myślą przez to że uciekną to się pozbędą problemów że życie bd kolorowe a zwykle ak nie jest
_________________ It's true that I dream less often
I'm not ashamed
Of that long December
The goodness bound by Satan it has been torn
With this baby's precious brow ready for thorns
In your masterpiece beautiful
You speak the unspeakable through
I love you too
Nie chcę mówić, że wszyscy, bo nie jestem w stanie wniknąć do niczyjej głowy, ale myślę, że znaczna część z nas kiedyś o tym myślała. Każdy ma kiedyś gorszy dzień i najchętniej uciekłby od wszystkich i od wszystkiego. Sama myślałam o tym nie raz, ale nigdy nie odważyłam się na dalszy krok.
_________________ "Proszę nie mów muszę odejść, tyle jeszcze na nas czeka.
Nawet jeśli to co było już nie wróci,
nawet jeśli dziś już nic to nic nie znaczy."
Przypomniało mi się jak kiedyś z koleżanką, gdy miałyśmy jakieś 6 lat układałyśmy plan naszej ucieczki z domu. Miałyśmy spakować najlepsze rzeczy, i jej kuzyn (w naszym wieku) miał nam pomóc wybudować dom gdzieś na jakimś polu :D Nie wiem dlaczego o takim czymś myślałyśmy, ale wyjątkowe dzieci z nas były.
W pełni popieram powyższy post poli.
Czasem chyba każdy ma dosyć i zdarza mu się myśleć o tym jak dobrze by było wyjść i już nie wrócić.
_________________ ...czasem trzeba zamilknąć,
żeby zostać wysłuchanym ...
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Nie możesz ściągać załączników na tym forum