A gdyby tak (...) jakiś demon (...) rzekł ci: "Życie to, tak jak je teraz przeżywasz i przeżywałeś, będziesz musiał przeżywać raz jeszcze i niezliczone jeszcze razy; i nie będzie w nim nic nowego, tylko każdy ból i każda rozkosz i każda myśl i każde westchnienie i wszystko niewymownie małe i wielkie twego życia wrócić ci musi, i wszystko w tym samym porządku i następstwie" – (...) Czy nie padłbyś na ziemię i nie zgrzytał zębami i nie przeklął demona, który by tak mówił? Lub czy przeżyłeś kiedy ogromną chwilę, w której byś był mu rzekł: "Bogiem jesteś i nigdy nie słyszałem nic bardziej boskiego". Gdyby myśl ta uzyskała moc nad tobą, zmieniłaby i zmiażdżyła może ciebie, jakim jesteś. Pytanie przy wszystkim i każdym szczególe: "czy chcesz tego jeszcze raz i jeszcze niezliczone razy?" leżałoby jak największy ciężar na postępkach twoich. Lub jakże musiałbyś kochać samego siebie i życie, by niczego więcej nie pragnąć nad to ostateczne, wieczne poświadczenie i pieczętowanie.
Posłużyłam się fragmentem wziętym z wikipedii, z artykułu dotyczącego filozofii Fryderyka Nietzsche'go.
Więc wyobraźcie sobie taką sytuację. Co wtedy? zacząłbyś żyć tak, by Twoje życie byłoby przyjemne, abyś żył w dostatku. Zastanowiłbyś się, jakim jesteś człowiekiem, jakie jest Twoje życie. Czy chcesz przeżywać to na nowo? Czy każda decyzja sprawiałaby Cie nie lada problem, przez tą wiedzę?
Zapraszam do wypowiadania się :)
_________________ „Kiedy idę, to idę, i tyle. (…)Bo nie żyję ani w przeszłości, ani w przyszłości. Dla mnie istnieje tylko dzisiaj i nie obchodzi mnie nic więcej. Jeśli kiedyś uda ci się trwać w teraźniejszości, staniesz się szczęśliwym człowiekiem.”
nie chciała bym powtórki z życia kolejny i kolejny raz to było by nudne;)
Nudne nie nudne - zakładamy, że tak jest. Co wtedy?
_________________ „Kiedy idę, to idę, i tyle. (…)Bo nie żyję ani w przeszłości, ani w przyszłości. Dla mnie istnieje tylko dzisiaj i nie obchodzi mnie nic więcej. Jeśli kiedyś uda ci się trwać w teraźniejszości, staniesz się szczęśliwym człowiekiem.”
Nudne nie nudne - zakładamy, że tak jest. Co wtedy?
co wtedy - zycie nie było by życiem tylko zwykła egzystencją i mijaniem.
nie cieszylo by tam bo wkońcu bym się odrodziła i miała tą pewność:):)
a co mi z życia skoro jest przewidywalne bo i tak wszystko się powtarza:)
już bym wolała nie żyć, niż przeżywać wszystko od nowa. To by było straszne i strasznie nudne;)
Napewno nie cieszyło by mnie to że mogłabym inaczej się zachować w penych sytuacjach i zobaczyć jak to się dla mnie skończy. Nie. Nie chciałabym tak.
Już bym wolała żyć ale za każdym razem być kimś innym i żyć gdzieś indziej;)
_________________ ...czasem trzeba zamilknąć,
żeby zostać wysłuchanym ...
Już bym wolała żyć ale za każdym razem być kimś innym i żyć gdzieś indziej;)
Reinkarnacja?
Musze przyznać, że to by mnie bardziej przerażało.
Aniołek napisał/a:
Co wtedy?
A miałabym jakieś warianty? Nie. Nie miałabym przecież wyboru, nie mogłabym i tak nic zmienić.
Jak na razie, nie uważam mojego zycia za jakieś bardzo nieszczęśliwe. Wiadomo - drobne przeciwności losu były, ale czy one były aż takie straszne? Wydaje mi się, ze nie.. Więc bym nie rozpaczała zbytnio z tego powodu. Jedyne co, to nudne by było takie zycie, bardzo nudne.
_________________ "Najbardziej straconym dla człowieka jest dzień, w którym się nie śmiał."
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Nie możesz ściągać załączników na tym forum