To może ja ci teraz podam parę innych przykładów, później ty mi podasz parę swoich i będziemy się tak bawić w kółko. (ogólnie to jakiś dziwny ten argument). Jest piękne przysłowie "dla chcącego nic trudnego". Jeśli człowik się uprze to potrafi. Poza tym uważam że samo uczestnictwo we mszy jest ważne i co z tego że nic nie rozumiesz? Przecież skoro taka osoba chodziła wcześniej do kościoła to wie jak wygląda msza św. (a poza tym to nie wiem po co się wypowiadam na ten temat i po co komentuję ten naprawdę kiepski argument. Są takie sytuacje że człowiekowi siły wyższe nie pozwalają na chodzenie do kościoła. I jeszcze raz już chyba 5 powtórzę że dziwny argument, bo jaki mądry człowiek wyjeżdża za granicę nie znając języka)
No ok, argument faktycznie nie jest za mocny, ale są różne sytuacje, w których człowiek nie chodzi do kościoła (oczywiście, nie z lenistwa).
Ja uważam, ze prędzej katolikiem jest osoba postępująca zgodnie z zasadami Bożymi (oprócz mówiących o chodzeniu do koscioła co niedziele), wierząca w Boga, modląca sie, ale nie chodząca do kościoła, niż osoba, która biega do koscioła co tydzień, ale ma gdzies to co mówi ksiądz na mszy, nie słucha, jest zainteresowana całkowicie czyms innym.
Obecności na mszy św. jest ważna i katolik nie powinien o niej zapominać, ale ona jest tylko taki "dodatkiem" do wiary.
Najważniejszą role gra tutaj relacja z Bogiem, a nie pojawienie sie/nie pojawienie w kościele.
_________________ "Najbardziej straconym dla człowieka jest dzień, w którym się nie śmiał."
Ja uważam, ze prędzej katolikiem jest osoba postępująca zgodnie z zasadami Bożymi (oprócz mówiących o chodzeniu do koscioła co niedziele), wierząca w Boga, modląca sie, ale nie chodząca do kościoła, niż osoba, która biega do koscioła co tydzień, ale ma gdzies to co mówi ksiądz na mszy, nie słucha, jest zainteresowana całkowicie czyms innym.
Dokładnie. O byciu katolikiem nie świadczy `chodzenie` do kościoła co niedziele, ale postępowanie według zasad Bożych, czy katolickich.
_________________ `Żyj tak, aby Twoim znajomym zrobiło się nudno, gdy umrzesz...`
Jesteśmy stworzeni z dwóch kontrastujących idei: miłości i strachu. Wybierz jedno z nich i żyj.
Axl Rose
A tu mnie rozbawiłaś Marto ;)
Chodzisz do kościoła tylko, żeby chodzić? Czy żeby się czegoś nauczyć, posłuchać Słów Bożych?
Z racji tego że znam język polki a mój ksiądz jest polakiem, to wiem co się dzieje na mszy i o czym jest mowa. Nie wiem czy wiesz, ale podczas mszy ksiądz błogosławi wiernych i czy to jest nie ważne? Błogosławieństwo jest ważne. Nawet jeśli człowiek nie rozumie co ksiądz do niego mówi, to przecież ma pewność że dostanie błogosławieństwo.
BlackSmile napisał/a:
Dokładnie. O byciu katolikiem nie świadczy `chodzenie` do kościoła co niedziele, ale postępowanie według zasad Bożych, czy katolickich
Jedną z takich zasad jest właśnie chodzenie do kościoła Czy człowiek ktory uważa że wierzy w Boga, ale nie wie nawet jak wygląda kościół od środka, czy jest on katolikiem(?)
Ania napisał/a:
ale są różne sytuacje, w których człowiek nie chodzi do kościoła (oczywiście, nie z lenistwa).
wiadomo że są takie sytuacje że człowiek naprawdę nie może (bo jest np. chory)
_________________ ...czasem trzeba zamilknąć,
żeby zostać wysłuchanym ...
Błogosławieństwo jest ważne. Nawet jeśli człowiek nie rozumie co ksiądz do niego mówi, to przecież ma pewność że dostanie błogosławieństwo.
Ale mi chodzi o coś innego. Czy Ty chodzisz do kościoła jedynie po to, żeby otrzymać to całe błogosławieństwo na koniec, czy po to, żeby uczestniczyć we Mszy i słuchać, co Bóg za pośrednictwem kapłanów ma do przekazania ludziom wierzącym.
Buka napisał/a:
Jedną z takich zasad jest właśnie chodzenie do kościoła Czy człowiek ktory uważa że wierzy w Boga, ale nie wie nawet jak wygląda kościół od środka, czy jest on katolikiem(?)
Dobrze napisane - jedną. A czy człowiek, który wie [nie uważa], że wierzy w Boga i nie przepada za chodzeniem do kościoła jest katolikiem? Moim zdaniem tak.
A, i powtarzam pytanie, bo nikt mi nie odpowiedział.
Cytat:
Ja wierzę w Boga, uczęszczam na religię, a do kościoła nie chodzę i nie wtrącam się w życie kościoła. Więc pytam się znawców: Kim ja jestem?
_________________ `Żyj tak, aby Twoim znajomym zrobiło się nudno, gdy umrzesz...`
Jesteśmy stworzeni z dwóch kontrastujących idei: miłości i strachu. Wybierz jedno z nich i żyj.
Axl Rose
A, i powtarzam pytanie, bo nikt mi nie odpowiedział.
nikt ci nie powie kim ty jesteś, bo nie my o tym decydujemy, gdyż cię nie znamy (między innymi)
BlackSmile napisał/a:
Ale mi chodzi o coś innego. Czy Ty chodzisz do kościoła jedynie po to, żeby otrzymać to całe błogosławieństwo na koniec, czy po to, żeby uczestniczyć we Mszy i słuchać, co Bóg za pośrednictwem kapłanów ma do przekazania ludziom wierzącym.
to co napisałam wcześniej tyczyło się niby człowieka który wyjechał za granicę (nie znając języka) i nie chodzi do kościoła bo przecież nic nie rozumie. (Napisałam też że dla chcącego nic trudnego)
Dlatego twoje pytanie skierowane do mnie jest moim zdaniem niewłaściwe;)
BlackSmile napisał/a:
Dobrze napisane - jedną.
jeszcze liepi napisane : jedną z najważniejszych.
_________________ ...czasem trzeba zamilknąć,
żeby zostać wysłuchanym ...
wiadomo że są takie sytuacje że człowiek naprawdę nie może (bo jest np. chory)
No właśnie i to, ze kilka razy nie pójdzie nie oznacza, ze przestał być katolikiem.
BlackSmile napisał/a:
A czy człowiek, który wie [nie uważa], że wierzy w Boga i nie przepada za chodzeniem do kościoła jest katolikiem? Moim zdaniem tak.
Samo wierzenie w Boga nie czyni Cię katoliczką, bo wierzeń jest wiele. Ja powiem tak: Jeżeli wierzysz w Boga (Boga chrześcijan oczywiście), postępujesz zgodnie z zasadami katolickimi (oprócz chodzenia do kościoła), obchodzisz katolickie święta, ale nie chodzisz do kościoła to katoliczką jesteś. Ale mimo wszystko, katolik musi chodzić do kościoła w święta nakazane (np. Boże Narodzenie), a nie chodzenie do kościoła co niedziele, hmm... powinno sie chodzić, ale nie pójście zbrodnią nie jest.
BlackSmile napisał/a:
A, i powtarzam pytanie, bo nikt mi nie odpowiedział.
Z tego co tutaj piszesz to nazwałabym Cię katoliczką niepraktykującą.
Buka napisał/a:
jeszcze liepi napisane : jedną z najważniejszych.
No tego bym nie powiedziała. Co prawda w dekalogu jest na 3 pozycji, ale ja bym mogła zrzucić to na ostatnią. Uważam, ze przykazania 4-10 są ważneijsze od 3.
_________________ "Najbardziej straconym dla człowieka jest dzień, w którym się nie śmiał."
A to zależy dla kogo. Dla mnie uczęszczanie co niedzielę na Mszę Świętą akurat jest mniej ważne od spowiedzi, modlenia się [nie jest powiedziane, że można to robić jedynie w kościele].
Sam ksiądz mi powiedział, że lepiej nie chodzić do kościoła, niż zmuszać się tam chodzić.
Buka napisał/a:
nikt ci nie powie kim ty jesteś, bo nie my o tym decydujemy, gdyż cię nie znamy (między innymi)
No nie wiem, bo tu niektórzy piszą, że ludzie, którzy nie chodzą do kościoła nie są katolikami. I w ogóle są bardziej obeznani od księży w dziecinie kościoła.
Kurde, kościół zakazuje robić w niedziele zakupów. Używać środków antykoncepcyjnych i wiele innych rzeczy. A i tak wiele ludzi tego nie przestrzega i to skazuje ich na to, że nie są katolikami, tak?
_________________ `Żyj tak, aby Twoim znajomym zrobiło się nudno, gdy umrzesz...`
Jesteśmy stworzeni z dwóch kontrastujących idei: miłości i strachu. Wybierz jedno z nich i żyj.
Axl Rose
No nie wiem, bo tu niektórzy piszą, że ludzie, którzy nie chodzą do kościoła nie są katolikami. I w ogóle są bardziej obeznani od księży w dziecinie kościoła.
Tak, tylko że my nie wiemy czy ty chodzisz do kościła czy nie i czy wiesz jak on wygląda od środka;)
BlackSmile napisał/a:
A i tak wiele ludzi tego nie przestrzega i to skazuje ich na to, że nie są katolikami, tak?
Antykoncepcja i zakupy w niedzielę to wymysł kapłanów i te zakazy akurat nie są ciężkie i jeśli je złamiesz to raczej głowy ci za to nie zetną.
Ja może i dobrą katoliczką nie jestem, a raczej do prawdziwej katoliczki wiele mi brakuje, bo do kościoła chodzę, modlę się, spowiadam itp itd ale już teraz wiem że w przyszłości będę używać środki antykoncepcyjne, możliwe że się wysilę i kiedyś pójdę w niedzielę na zakupy. Ja niektórych zasad po prostu nie uznaję( niektórych to znaczy tych najgłupszych wymyślonych przez człowieka). Każdy wie co jest dla niego dobre.
No i tym oto akcentem zbliżam się do oddalenia się od dyskusji;P
_________________ ...czasem trzeba zamilknąć,
żeby zostać wysłuchanym ...
Każdy to indywidualnie gdzieś tam w środku czuje, czy bliżej mu do katolika, czy do agnostyka. Nikt nie ma prawa wchodzić z butami w czyjeś życie.
Ja będę się rozliczała przed Bogiem, a nie przed innymi ludźmi
_________________ `Żyj tak, aby Twoim znajomym zrobiło się nudno, gdy umrzesz...`
Jesteśmy stworzeni z dwóch kontrastujących idei: miłości i strachu. Wybierz jedno z nich i żyj.
Axl Rose
Hm, ale Wy chyba nieszczególnie wiecie, o co chodzi w tym całym katolicyźmie (: Do kościoła nie chodzi się po to, żeby posłuchać kazania, czy pośpiewać piosenki, tylko po to, żeby doświadczyć przewiany wina w krew Jezusa (analogicznie z chlebem). Eucharystia?
Nie chcę nic mówić, ale w biblii jest coś, z czego wynika mniej więcej to, że jak ktoś będzie przyjmował ciało i krew Chrystusa, to czeka go życie wieczne, tak samo jest powiedziane, że nie ma innej drogi zbawienia niż właśnie ta.
Więc marny to katolik, który nie zna nawet zasad swojej wiary na tyle, żeby wiedzieć, że po śmierci nie będzie wagi dobrych i złych uczynków (takie coś wymyślili akurat w Egipcie). Dlatego nie ma czegoś takiego jak katolik niepraktykujący. Bo to jest główna i najważniejsza zasada, właśnie antykoncepcja np. jest zepchnięta na drugi plan, czy robienie zakupów w niedziele, to właśnie te zasady, które wymyślił człowiek. Tę jedną najważniejszą wymyślił Jezus. Ponoć.
_________________ Quidquid latine dictum sit, altum videtur
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Nie możesz ściągać załączników na tym forum