My też podejmujemy wspólnie decyzje ale np ja moge się przyznać mam te ostatnie słowo
Np sprzeczaliśmy się w korytarzy w naszym domku mają być kinkiety czy oświetlenie górne on chciał to drugie ale staneło na moim :):) w kuchni i rozmieszczenie zlewozmywaka też jest moje nie no faceci to mają dziwne pomysły
My również podjmujemy decyzje wspólnie, jesteśmy związkiem partnerskim, więc nie ma miejsca na dominację kogokolwiek.
Oczywiście nie wszystko da się załatwić w ten sposób, więc jest niepisana zasada, że ostateczne słowo w tematach techniczno-informatyczno-ekonomicznych ma on, ja zaś w sprawch typu umeblowanie mieszkania, zakupy odzieżowe (no, wiadomo, że lubię, jak powie, że lepiej wyglądam w jednej z dwóch bluzek, ale to i tak ja decyduję) i takie tam.
Ale to wynika z faktu, że ja mu ufam, a on mi. Wierzę, że ma lepsze ekonomiczne przygotowanie, więc wiadomo, że to on mi doradza, w którym banku założyć konto itp.
_________________ Quidquid latine dictum sit, altum videtur
w sumie w większoći decydujemy oboje, ale z przewagą na mnie :P
Wszyscy mówią o nim pantoflarz :P
Nie żebym nim rządziła.
On poprostu lubi jak ja jestem "szefem" :D
_________________ ..:Kochasz ten kraj, gdzie wszyscy są komediantami :..
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Nie możesz ściągać załączników na tym forum