Miałam takie lekcje w gimnazjum, ale trudno było nazwać to wychowaniem seksualnym, bo o seksie nawet słowa nie było. Głownie poruszane były tematy przyjaźni itp. W LO miałam takie lekcje z pedagog i babka nie owijała w bawełnę. Opowiadała nam o swoim pierwszym razie, kiedy zaczęła się masturbować itd. Paru szczegółów mogła nam oszczędzić, ale przynajmniej nie czerwieniła się mówiąc słowo "seks" i atmosfera była luźniejsza ;)
_________________ "Proszę nie mów muszę odejść, tyle jeszcze na nas czeka.
Nawet jeśli to co było już nie wróci,
nawet jeśli dziś już nic to nic nie znaczy."
W szkole miałam tzw. WDŻ czyli wychowanie do życia w rodzinie. Nic specjalnego.
Zależy od tego kto prowadzi.
_________________ "Proszę nie mów muszę odejść, tyle jeszcze na nas czeka.
Nawet jeśli to co było już nie wróci,
nawet jeśli dziś już nic to nic nie znaczy."
Pierwszy raz spotkałam się z takimi zajęciami już w podstawówce, jednak tam nie było nic związanego z życiem seksualnym ...
W gimnazjum trochę lepiej, bo była fajna nauczycielka ...
Jednak w tym semestrze będę miała z babką od kossu, a ona jest mega sztywna więc sobie tego nie wyobrażam....
_________________ "Cinderella with no shoe, and the prince that doesn't know he's lost"
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Nie możesz ściągać załączników na tym forum