Szczególnie nie zwracam uwagi na liczenie kalorii czy "odmawianie sobie czegoś" ale można powiedzieć, że staram się odzywiać zdrowo, jem owoce, mało fastfood-ów itp. ;)) jestem z siebie zadowolona :)
_________________ W życiu nie ma prób, od razu zaczyna się przedstawienie. ;)
Doszłam do wniąsku że odżywiam się bardzo nie zdrowo. Bo co mi z tego że jem owoce, które lubię. Ogólnie to jem za mało, piję za mało, kiedyś prawie się odwodniłam. No i lubię sobie od czasu zjeść jakieś chipsy, coś słodkiego;)
_________________ ...czasem trzeba zamilknąć,
żeby zostać wysłuchanym ...
Tak pół na pół. Jem rzeczy zdrowe jak i nie zdrowe. Lubie podjeść słodycze, jakąś pizze przekąsić, ale także jem owoce czy warzywa. Wiem, że nie pije tyle wody co się powinno na codzień, czyli ok. 1,5-2 l.
Alkohol też ograniczam do minimum, czyli można powiedzieć że rzadko.
Ja też pół na pół. Jem owoce, warzywa, ale też słodycze, czasem w za dużych ilościach. Ile piję? A nie wiem, ale na pewno albo za mało, albo za dużo ;]
_________________ ,,Czasem udaje mi się napisać świetny tekst.. potem słyszę w głowie cudowną muzykę... Myślę sobie - o rany, to jest lepsze niż Led Zeppelin! Wracam do domu, puszczam płytę i uświadamiam sobie, cholera, to był Led Zeppelin..." - Axl Rose
Jeszcze dosyć niedawno miałam bardzo skurczony żołądek - zjadłam pół kromki chleba i byłam tak najedzona, że nie byłam w stanie zjeść nic więcej. Ogólnie to mało rzeczy mi smakuje i nie lubie jeść. Tak było od zawsze. Pamiętam ciągłe kłótnie z mamą, która od zawsze mi mówiła, zebym jadła. Posiłki były dla mnie najgorsza męką jaka mogła być. Ale jeść zaczęłam w miare normalnie, bo sama dostrzegłam, że jestem okropnie chuda.
Teraz nadal jem mało, ale miesci się to w granicach normy. Jem dużo owoców. Staram się odzywiać zdrowo. Fast foody jestem bardzo rzadko, staram się nie jeść ich wcale i w miarę dobrze mi to wychodzi, bo one też mi za bardzo nie smakują (:
Słodycze jem - ale nie chipsy, tylko jakies ciastka, wafelki, czekolada, batny itp.
Co do picia to tez raczej pije zdrowo, bo piję sok z marchwi albo sok grejfrutowy (mój ulubiony^^). Ale oprócz tego lubię, a nawet uwielbiam - kawę. Jedni mówią, ze zdrowa, drudzy, ze nie zdrowa, ale obojetnie jaka by ona nie była, to jestem od niej uzalezniona i nie potrafię jej nie pić.
nana napisał/a:
Alkohol też ograniczam do minimum, czyli można powiedzieć że rzadko.
Alkohol może przynosić także pozytywne skutki (:
Ale przesadzać oczywiście nie nalezy.
_________________ "Najbardziej straconym dla człowieka jest dzień, w którym się nie śmiał."
Alkohol (wydaję mi się, że każdy oprócz piwa) poprawia krążenie i ogólnie ma pozytywny wpływ na serce. Wino jest dobre na trawienie. Piwo zdrowe na nerki.
Słyszałam (ale nie ejstem pewna tej informacji), że alkohol również wzmacnia kosci.
Tylko od razu takie małe sprostowanie - to nie oznacza, ze naduzywanie alkoholu przynosi pozytywne skutki. Np. piwo pite sporadycznie jest zdrowe na nerki, ale pite codziennie już nie.
Alkohol jest niezdrowy na układ pokarmowy, niszczy wątrobe.
_________________ "Najbardziej straconym dla człowieka jest dzień, w którym się nie śmiał."
Lampka czerwonego (wytrawnego!) wina jest dobra na serce i na trawienie również (nawet codziennie, do kolacji). Mocne alkohole zdrowe nie są, w ogóle każdy alkohol w nadmiarze (przez nadmiar rozumie się już moment, kiedy już lekko "zakręci się w głowie", a nie dopiero, kiedy się już pełza po podłodze, bo nie da się ustać na nogach).
To owszem, czasem alkohol przeszkadza mi w zdrowym odżywianiu się. Tak samo kawa (bez dwóch dziennie nie żyję), ale ona też przynosi pozytywne skutki (mi przede wszystkim podnosi ciśnienie, które mam naturalnie bardzo niskie).
Zaś ogólnie -- wody piję bardzo dużo (mineralnej, niegazowanej oczywiście). Jeśli coś smażę -- to na oliwie z oliwek (bo nadaje charakterystyczny smak potrawom), mięso jem sporadycznie (i to przede wszystkim drobiowe), ryb bardzo dużo (zwłaszcza morskich), bez warzyw i owoców nie żyję, chleb lubię ciemny. Fast foodów nie tykam, chipsy są obrzydliwe, ze słodyczy to mam chyba tylko do czekolady słabość.
Ze złych nawyków -- nie jadam regularnie (bo zwykle się spieszę), często śniadanie jem dopiero ok. 13 (chociaż szczerze mówiąc lepiej mi się myśli na czczo), czasem nie jem ciepłego obiadu itp. Picie kawy na pusty żołądek też nie należy do najlepszych przyzwyczajeń (:
Jeszcze tylko dodam, że po prostu bardziej mi smakują "zdrowe" rzeczy, to nie jest przesadna dbałość o zdrowie, czy figurę, po prostu jestem strasznie wybredna i akurat zwykle mam nosa do wartościowych rzeczy.
_________________ Quidquid latine dictum sit, altum videtur
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Nie możesz ściągać załączników na tym forum