Ja tylko odniosłam się do Twojego cytatu, żeby przytoczyć to o czym rozmawiamy, dla pewności
Jeśli chodzi o życie na kocią łapę, to nie popieram pary, która żyje ze sobą 15 lat i ma dzieci. Wtedy, moim zdaniem raczej powinno się zalegalizować związek w urzędzie, chociażby ze względu na dzieci.
_________________ "Proszę nie mów muszę odejść, tyle jeszcze na nas czeka.
Nawet jeśli to co było już nie wróci,
nawet jeśli dziś już nic to nic nie znaczy."
A co tak na prawdę dzieciom w tym przeszkadza, że rodzice nie noszą obrączek? Przecież i tak będą mówić mamo i tato.
Ja osobiście jestem za tym by najpierw troszkę pomieszkać ze sobą a później dopiero brać ślub (o ile ma się taką potrzebę). Ja sama planuję zamieszkać z narzeczonym w najbliższym czasie i jak na razie nie zamierzam wychodzić za mąż. Ślub nie jest mi do niczego potrzebny. A biegac później po sądach za rozwodem nie zamierzam. Nie podobają mi się tylko te określenia "konkubent", "życie na kocią łapę". Mogli by coś innego wymyśleć. Ja wolałabym "partner/ka".
Jestem przeciwna ciągłemu życiu na kocią łapę. Myślę, że można najpierw, przez pewien czas ze sobą pomieszkać, pożyć, zobaczyć jak to jest. Ale potem wziąć jednak ten ślub i żyć w małżeństwie.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Nie możesz ściągać załączników na tym forum